Zaznacz stronę

1000329_510913195657962_1277208013_n

Zdarza mi się, że obgaduję ludzi. Siadam z kimś, komu ufam i opowiadamy sobie różne rzeczy o trzecim. Później, bardzo często okazuje się, że nie tyle fakty z życia trzeciego były istotne, co nasze frustracje. Okazuje się po czasie, że więcej w tych opowieściach jest treści o nas samych niż o „obiekcie obmowy”.
Wczoraj zauważyłem dwa wydarzenia w mediach prowadzonych przez ludzi związanych z Kościołem. Pierwsze to okładka tygodnika wSieci, na której widnieje karykatura ks. Bonieckiego. Tygodnik prowadzony przez ludzi określających się „prawicą”, również będących członkami Kościoła, a przynajmniej identyfikujących się w sferze publicznej z nauczaniem katolickim.
Drugi to tekst redaktora Terlikowskiego na temat kolejnego wybryku starszego pana o nazwisku Urban, którego reklamować nie trzeba i nie należy (filmik, o którym pisze Pan Terlikowski wklejam poniżej).
Nie piszę tego tekstu w obronie poszczególnych gestów ks. Adama, a już tym bardziej nie sympatyzuję z byłym rzecznikiem PRL-owskiego rządu.
Ja o czymś innym. Wybrałem te dwa przykłady celowo, bynajmniej nie dlatego, żeby „dowalać” prawicowym mediom, tak przecież ciemiężonym w naszym zniewolonym kraju. Wybrałem te dwie sytuacje dlatego, że owe media są prowadzone przez chrześcijan. Chcę powiedzieć, że nie zgadzam się z językiem, do którego sięgnęli owi mediowcy. Dla mnie to jest język agresji i chamstwa.
Doprawianie „diabelskich rogów” Bonieckiemu w tygodniku, który przyznaje się do chrześcijaństwa jest stosowaniem metod przeciwnika, czyli złego. Ośmieszanie nie jest metodą chrześcijanina, posuwa się do tej metody tylko ktoś, komu brakuje argumentów w dyskusji lub tak naprawdę nie zależy mu na prawdzie, a jedynie na udowodnieniu swojej racji.
Redaktor Terlikowski, który w bardzo ostrych słowach domaga się ukarania Jerzego Urbana, sięga dokładnie takiego samego dna, jakiego sięgnął ów jegomość. Wystarczy przeczytać dwa teksty Urbana, zobaczyć z dwa video-blogi i widać wyraźnie, że to ktoś, kto gardzi człowiekiem. Bez względu z jakiej opcji jest. Problem polega na tym, że w swoim „felietonie”, redaktor Terlikowski dokładnie to samo robi z Urbanem.
Zniżanie się do poziomu chamstwa nie jest „braterskim upominaniem”. Chamstwo nie może być usprawiedliwione w mowie, która broni tzw. wartości. To jest ułuda, że ostry język cokolwiek zmieni, on tylko pokazuje, że problem mają ludzie, którzy takiego języka używają.
Kiedy wczoraj późnym wieczorem na moim FB dyskutowaliśmy o wspomnianej okładce, kilka razy padło stwierdzenie, że „Bonieckiemu się należy”. Nikomu się nie należy (mówię o perspektywie chrześcijańskiej), nie możemy nazywać siebie chrześcijanami, kiedy chcemy być tylko dobrymi dla tych, którzy są dobrzy dla nas.
Dyskutować merytorycznie – tak, ale obrażać, poniżać – nie. Nawet wroga.