Zaznacz stronę

SŁOWO

To jest dobre słowo! To nie jest straszne słowo! 

Jezus wypowiedział słowa, które słyszeliśmy ok. 2000 lat temu. Dobrze wiemy z historii, że i przed Nim i po Nim działy się gorsze rzeczy niż zburzenie świątyni w Jerozolimie. Dziś nie jest lepiej. Czyżby Jezus nie wiedział jak było przed Nim i w Jego czasach? 

Jestem przekonany, że Jezus mówiąc o tych strasznych wydarzeniach, które miały nadejść i nadeszły, powiedział bardzo prostą rzecz: moje przyjście na ziemię i wasze pójście za Mną nie sprawi, że świat będzie rajem. Najważniejsze w tej Ewangelii wcale nie są apokaliptyczne obrazy, ale zapewnienie, że ON jest, że jesteśmy bezpieczni. 

I to jest istota Ewangelii, Ona nie daje utopijnego – idealnego świata, ale pokazuje, że w świecie, w którym zło całkiem dobrze się ma, człowiek idący za Jezusem może robić dobre rzeczy, może innych podtrzymywać w ich złych wydarzeniach, może dać światu – ludziom nadzieję. 

Są w świecie, również w Kościele, apostołowie strachu. Również wśród dostojników Kościelnych, ludzie, którzy objeżdżają różne wspólnoty i głoszą tryumf zła. To są ci, którzy mówią: żyjemy w trudnych czasach, tak źle jeszcze nie było. Było. I bywało gorzej. Skupienie się na złu jest dużą pokusą dla każdego człowieka. Na złu w sobie, świetnie potrafimy karmić nasze kompleksy i lęki. Na złu w naszych rodzinach – zobaczcie, co słyszą najczęściej dzieci: w szkole, w domu? Co najczęściej słyszy mąż czy żona? Co najczęściej głosi się w naszych kościołach? Co mówią nasi politycy? Zarządzanie przez strach – stara metoda, która ma się całkiem nieźle, również w Kościele. 

Wykorzystując czytanie z Listu Pawła, warto pytać o to: Ci, co niepokoją – z czego żyją? Czy żyją z tego, że dają innym nadzieję, czy raczej karmią się lękiem, który wzbudzają w innych? Bardzo łatwo być apostołem zła. Ludzie kochają słuchać o strasznych rzeczach, o złu, kochają horrory. Jeśli one są podsycane wiarą w Boga i rzeczami ostatecznymi, są jeszcze bardziej atrakcyjne. Zobaczcie na YT jak bardzo popularni są ci kaznodzieje świeccy i duchowni, którzy mówią o diable, o skandalach. Ci ludzie z tego żyją. 

Pan Jezus mówi, żeby nie chodzić za tymi, którzy pokazują siebie – oczywiście nie wprost – jako proroków końca. 

Jak usłyszeliśmy tę Ewangelię to o czym pomyśleliśmy? O czymś przyjemnym czy niekoniecznie? Jak ono nas poruszyło.

My chrześcijanie nie ma zajmować się dumaniem o tym, kiedy i jak będzie wyglądało to, co nazywamy końcem świata. Gdyby dobrze wczytać się w Ewangelię to okazałoby się, że każdy dzień jest dniem ostatecznym. Dniem, który należy przeżyć z całą starannością i uważnością. Od pierwszych sekund świadomości po przebudzeniu, aż do ostatniego świadomego oddechu wieczorem. W każdej najbardziej banalnej sytuacji dnia. To jest wezwanie do uważnego życia. Do zauważania ludzi, tego, co i jak mówią, jak się czują. 

Nie bójcie się! Włos z głowy wam nie spadnie. Nie pozwolić sobie na to, by dać się zastraszyć temu, co nas straszy. Naprawdę nic się nam nie stanie. Wszystkie te sytuacje, które nas przerastają, nie muszą nas pognębić, ale są możliwością, by dać świadectwo, by przez nie spróbować pokazać, że Bóg jest, kimś, Kogo warto się trzymać, bo z Nim przeżywana rzeczywistość nie jest łatwiejsza, ale prawdziwsza.  Warto się też pytać czy przypadkiem nie patrzymy na Boga jako na źródło zła? On nie jest zły, więc z Niego nie pochodzi zło. To duża pokusa myśleć, że Bóg daje złe rzeczy swoim dzieciom. On jest tym, który złe sprawy pomaga swoim dzieciom przeżyć. Nie należy się Boga bać, bo On sam się przedstawia przez Słowo, że jest Miłością, a w niej nie ma lęku i strachu. Kiedy kogoś kocham i czuję się kochany to robię wszystko by tej relacji nie utracić, jak mówi wielu z nas: „drżę” na samą myśl, że mógłbym to zepsuć. Boję się o to. Nie boję się osoby, którą kocham i która kocha mnie, ale boję się straty. Mówiąc jeszcze inaczej bojaźń Boża to nic innego jak szacunek do Boga, ale oparty na świadomości tego, że On pierwszy mnie ukochał i okazał mi szacunek.

W wychowywaniu innych do wiary nie można straszyć – chcieć szybko osiągać efekty. Tak się tresuje. Warto zauważyć pewną prawidłowość, polegającą na tym, że straszą ludzie, którzy sami odczuwają głęboko ukryty strach, wewnętrzny konflikt moralny. Łatwo – mając nieuporządkowane serce i życie – można ulec pokusie osiągania szybkich zmian u innych ludzi. Prawdą jest też to, że przekazujemy innym obraz Boga taki jaki nosimy w sobie.