Zaznacz stronę

kopciuszek01_webSŁOWO
To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą! Ustanowię cię światłością dla pogan.
To naprawdę za mało, by zadowolić się zależnością, sługa – pan, w relacji ja – Bóg.

Pamiętacie bajkę o dziewczynie, którą nazywamy Kopciuszkiem? My nie jesteśmy urodzeni po to by być Kopciuszkami, ale jesteśmy chcianymi Dziećmi Najwyższego.
Z perspektywy Kopciuszka, a więc sługi, życie wydaje się czymś, co nie może się zmienić. Po prostu takie jest. Urodziłem się w konkretnych warunkach, rodzinie, domu. Wszystko to, co jest moją przeszłością i pochodzeniem naznacza mnie na tyle, że nie mogę się wyrwać ze scenariusza napisanego dla mnie. I żyjemy tak często całymi latami. Jak z wyrokiem na dożywocie.
Życie Kopciuszka, życie sługi, nie zmienia się na podstawie tylko jej decyzji. Bo choć jest w jej sercu mocno skryte pragnienie, czegoś nowego, to jednak właśnie czuje na swoich plecach ów wyrok, który przypomina jej, że jedyne na co ją stać to bycie sługą. Zmiana przychodzi z zewnątrz. Zostaje zaproszona, u drzwi Jej domu staje posłaniec z zaproszeniem od księcia.
Dziś przed nami staje aż trzech posłańców, którzy przypominają, co jest naszym powołaniem.
Izajasz, który przypomina słowa Boga, że nie chce w nas mieć sług, że daje nam zadanie i godność, mamy innym nieść nadzieję.
Św. Paweł, który mówi o naszym uświęceniu. Nie o tym, że będziemy świętymi kiedyś, ale że dziś nimi jesteśmy. Zobaczcie tylu ludzi się teraz zachwyca tym, że w końcu doczekamy kanonizacji Jana Pawła II, a na czym polegała Jego świętość? Na tym, że był papieżem mówiącym ciepłe słowa o kremówkach? Nie! To człowiek, który pomimo swojego cierpienia, szukał nadziei, który nigdy nie mówił: a z czego się tu cieszyć? To, był i jest, człowiek szukający dobra w sobie i innych. Więc zamiast się wzruszać, weźmy na serio to, co mówi Paweł, że jesteśmy świętymi, jesteśmy uświęceni.
I w końcu Jan Chrzciciel, ów posłaniec, który przynosi  nam zaproszenie od księcia na bal.
Po co te trzy osoby, po co te trzy przesłania? Nie po to, byśmy się powzruszali, że jesteśmy powołani do świętości, tylko byśmy znów sobie przypomnieli, że naszym powołaniem nie jest bycie Kopciuszkiem, czyli taki rodzaj życia, jakim żyje większość z nas. Z dnia na dzień, na zasadzie jakoś to będzie. Trzeba nam skorzystać z tego zaproszenia do przygody. Naprawdę życie, każdego i każdej z nas nie jest przypadkiem, nie jest wyrokiem skazującym nas na wegetację.
Bóg znów nas wzywa do tego byśmy odkrywali w sobie piękno, pasje, byśmy poczuli, że jesteśmy ludźmi, bez względu na to ile mamy lat i pieniędzy w portfelu.
Czasem próbujemy zwalić nasze podejście do życia na czynniki zewnętrzne. Mówimy, jak wygram w totolotka, jak zmieni się mąż, czy żona, jak wyprowadzi się ten sąsiad, to zacznę żyć. To jest kłamstwo. Nic się nie zmieni. Bo problem, decyzja musi być podjęta w sercu.
Musimy mieć coś z Jana Chrzciciela, a dokładnie z Jego bezczelności.
Kiedy wsłuchamy się w ten fragment, zobaczymy, że Jan ma dużą swobodę w obwieszczeniu faktu, że Jezus jest Barankiem Bożym. Nie zapominajmy, że Jan nie miał za sobą 2000 lat chrześcijaństwa. Nie miał nic. Postawił wszystko na jedną kartę, jakby miał bezpośredni dostęp do Boga. Wie i jest pewien, że słyszy Boga, że wie, co ma czynić i że to od Boga pochodzi. On nie zostaje tylko na etapie pobożnego pragnienia. Czasem tak mamy, że chcielibyśmy, ale się boimy.
Niestety zbyt często, tylko na pragnieniu i tęsknocie się kończy. Pasuje tu powiedzenie, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane. Zapominamy o wymiarze wysiłku, trudu.
Potrzeba decyzji, potrzeba czegoś więcej, niż nasze pobożne pragnienia. A za decyzją działania. Chcesz żyć z większą dawką nadziei? To podejmij decyzję i żyj.
Nie jesteś niewolnikiem swojego sposobu myślenia, działania, ale kimś, kto może dużo, bez względu na wiek.