Zaznacz stronę

Jeśli przeczytam dzisiejsze dwa teksty razem, to zobaczymy coś genialnego. Nie bój się – nie znaczy w języku Boga, uspokój swoje emocje. To nie działa. Kiedy ktoś mówi mi: przestań się bać, uspokój się, to wcale tak się nie dzieje. Wręcz przeciwnie często skupiam się na tym, co jest powodem lęku i nakręcam się jeszcze bardziej.

Jednak kiedy do Jezoswego nie bójcie się, dołożymy Janowe: w miłości nie ma lęku, wychodzi, że niebanie się znaczy – kochanie. Miłość zawsze każe mi przesunąć akcenty, z siebie na szerszą perspektywę.

Obejrzałem Mesjasza, którego wyprodukował Netfliks. To jest bardzo dobry i chrześcijański film. Nie dlatego, że opowiada historię Jezusa, który przychodzi współcześnie, ale dlatego, że jak całe chrześcijaństwo, każde zadawać sobie pytania o sposób przeżywania wiary w Boga.

Przez wszystkie odcinki towarzyszyło mi pytanie, które uważam za fundamentalne: czy gdyby Jezus, dziś przyszedł do mnie, do świata, w ludzkiej postaci, to czy bym Go rozpoznał. Netfliksowy Mesjasz jest kimś, kto jest spoza układów, do nikogo nie należy, i na nikim mu nie zależy. Jest inny. Mówi kiedy, gdzie i jak chce. Nie spełnia oczekiwań tłumu i cały czas pokazuje bardzo prostą – chrześcijańską – zasadę: jesteś wolny o tyle, o ile jesteś wolny wewnętrznie. To wszystko sprawia, że odpowiedź na pytanie, o to, czy bym Go rozpoznał, wcale nie jest taka prosta.

W dzisiejszej Ewangelii apostołowie też mają problem z identyfikacją Jezusa. Choć znają Mistrza dobrze, to kiedy przechodzi, po wodzie, obok ich łodzi, nie rozpoznają Go. Bardziej skupują się na tym, co im się zdaje, niż na prawdziwym Jezusie. Jezus wyrywa ich z ich myśli słowem: To Ja Jestem. Bóg Jest, my ciągle się zmieniamy: dojrzewamy, mądrzejemy, jesteśmy w dynamice. On Jest. I ta Jego pozycja pozwala Mu uczyć nas tego, byśmy się zatrzymywali na pytaniach bardzo fundamentalnych: o to, co w nas jest, o to czego chcemy, jakie są nasze oczekiwania.

Wszystko, co pomoże mi przejść od obrazu, który jest tylko wyobrażeniem Jezusa, do spotkania z realnym Bogiem, jest dobrym narzędziem. Uważam, że Mesjasz może być takim narzędziem. Po obejrzeniu, jako wierzący człowiek, znów miałem dobry mętlik w głowie. Mętlik spowodowany tym, że każdego dnia, przez całe swoje życie, pozwalam sobie na jakieś wyobrażenie Jezusa, do którego się przyzwyczajam, a ten film stał się jeszcze jednym bodźcem do tego, by wyobrażenia się pozbywać. Czyli każe mi od mojego lęku przejść do miłości.

Tak, to może być niebezpieczny dla katolików i chrześcijan film. Może być niebezpieczny dlatego, że po obejrzeniu jest szansa na postawienie sobie pytanie: czy wierzę w Boga Żywego, który Jest, czy wierzę w jakieś wyobrażeniu o Boga. Odpowiedź na to pytanie jest nawróceniem, a nawrócenie zawsze jest niebezpieczne dla chrześcijanina.