Zaznacz stronę

Co dziś świętujemy? Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Świętujemy nasze zbawienie.

Nie patrzmy na ten obraz z Ewangelii w kontraście, że znów Pan Jezus dokopał tym faryzeuszom, z którymi przecież się nie identyfikujemy, bo my nie zajmujemy pierwszych miejsc, nie chodzimy w powłóczystych szatach i nie dajemy pieniędzy na pokaz.

Zobaczmy coś więcej. Uboga wdowa została przez Niego wypatrzona, bo to On jest ubogą wdową. Dał wszystko, co miał po to byśmy mogli żyć. On złożył największą ofiarę, bo swoje życie, byśmy mogli żyć. Byśmy mogli chodzić w splendorze chwały.

Czym jest to zbawienie? I czytanie świetnie to pokazuje. Uboga wdowa, na skraju życia, opiekująca się synem, mająca dzban mąki i nic więcej. Po ludzku kompletna porażka. Nie dość, że nie ma nic, to do tego jest samotna. Do takiej kobiety przychodzi Eliasz i mówi jej: podziel się ze mną. Podziel się ze mną, nie swoim bogactwem, ale swoją nędzą.

Dziś do nas przychodzi drugi człowiek i mówi: podziel się ze mną nie swoim splendorem, chwałą, bogactwem, ale swoją nędzą. Tym, co po ludzku jest twoją przegraną.

Bóg przychodzi do nas i mówi: Nie bój się. Zrób, jak rzekłaś, ale najpierw nakarm mnie. Patrzcie jakie to jest genialne zdanie. Bóg nie przychodzi do nas i zmienia naszą rzeczywistość, po to byśmy innym dali. Tak myślimy my: gdybym miał, to bym dał. Weź to co masz, nawet jeśli to jest twoja nędza i daj innym. Ona w swojej biedzie i desperacji zrobiła to. Najpierw dała Eliaszowi, a później się przekonała, że Pan ją wybawił z nędzy.

Nie, to nie była próba jej wiary. Ten desperacki krok zrobił w jej myśleniu miejsce na to, że można inaczej rozwiązać sprawę, że trzeba otworzyć oczy i zobaczyć dar. Próbami – myśli człowiek. To ludzie próbują siebie nawzajem – ile kto wytrzyma i jaki dać mu za to medal. Bóg zaprasza do przygody. Do innego patrzenia.

Tam, gdzie jest nędza, grzech i śmierć, ktoś, kto idzie za Jezusem jest zaproszony do tego, by zobaczyć więcej. Tam, gdzie są powłóczyste szaty i splendor, ktoś, kto idzie za Jezusem, chce dostrzec samotną wdowę. Nie po to by ją naśladować 1:1, ale by otworzyć się na zbawienie, które nie jest tylko nadzieją na życie wieczne, ale inną jakością tego życia.

Chciejmy dziś zobaczyć Jezusa Zbawiciela, który chce dać nam nadzieję i zdolność do tego, byśmy naszą codzienność przeżywali twórczo, byśmy nie czekali na mityczną wygraną w totka, ale zobaczyli, że On pozwala nam zobaczyć więcej niż to, co widzą nasze oczy i czego doświadczają nasze zmysły.

Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał daremna jest nasza religijność. A jeśli zmartwychwstał, jak wierzymy, nasza nędza nie jest przekleństwem, ale miejscem, w którym możemy doświadczyć cudu Pana.

SŁOWO