Zaznacz stronę

O czym są dziejesze czytania? O tym, że człowiek jest uparty, a Bóg jeszcze bardziej od człowieka. Są o tym, że we wszystkim, co się wydarza, możemy szukać sensu, że we wszystkich przeciwnościach możemy się czegoś nauczyć. Niekoniecznie wszystkie są inspirowane przez Boga, ale że z wszystkich, człowiek mądry, próbuje szukać czegoś, co będzie inspiracją i siłą na później.

Drugim sensem tych czytań jest czas. Wszystko wymaga czasu. Wszystko, co dobre, co jest i ma być prawdziwe wymaga czasu. Jako ludzie lubimy szybkie i duże wyniki, efekty. Jeśli takowych nie ma, złościmy się, podważamy sens naszego działania.

Tymczasem pójście drogą Ewangelii i chrześcijaństwa, każe nam, na nasze życie, patrzeć z innej perspektywy. Nie da się przyłożyć kalki szybkiego świata do naszej drogi. To jest droga powolnego wzrostu, szanująca prawa natury, naszej psychiki, człowieczeństwa.

Pan Jezus dziś przyjmuje rolę opowiadającego. Można te Jego proste przypowiastki tłumaczyć moralizatorsko, etycznie. Czyli, że mówią one o tym jak dobrze żyć. To pewne minimum. A można też odczytywać to wszystko w kontekście Wielkiej Opowieści, jaką jest nasze życie. I zacząć od pytania, jaki jest nasz udział, jaka jest nasza rola w tej Opowieści? Uwaga! Odpowiedź na to pytanie można uzyskać tylko u Autora. Tylko Jezus jest w stanie powiedzieć nam, naprowadzić nas na naszą rolę.

Ta Opowieść ma trzy prawdy, które należy odkryć dopuścić do świadomości swojego serca.

Pierwsza. Nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Od początku człowiek dał się zwieść, wszystko przestało być takie, jakie Bóg zamierzył, wysoce się skomplikowało. Gdyby nie nasz, ludzi, pierwszy upadek, inaczej by to wyglądało. Nie chodzi o gdybanie, chodzi o uświadomienie sobie, że to, co się dzieje teraz w naszym życiu jest skomplikowane, inne od tego, co Bóg zamierzył na początku.

Druga. Przypominam – jesteśmy na wojnie. Nasze życie jest historią miłosną. Historią miłości Boga do Ciebie, ale akcja nie dzieje się na lazurowym wybrzeżu, tylko w centrum wojny. Jeśli ktoś mi nie wierzy, spójrzcie ilu poległo w ostatnim tygodniu, wokół nas: złamane serca, załamane plany, depresje.

Trzecia. Ta Opowieść, to nie jest film w kinie do oglądnięcia, a później do ocenienia. W tej Opowieści mamy zasadniczą rolę do odegrania i nikt nie może tego zrobić za nas. Trzeba nam docenić naszą rolę. Matki, Ojca, Księdza, Kobiety, Mężczyzny.

To, co przeżywamy jest godziną próby, a stawką są nasze serca, byśmy walczyli dalej lub się poddali.

/To, co poniżej jest skierowane przede wszystkim do moich parafian w Opolu./

Mówiłem o tym, że każdy z nas bierze udział w Bożej Opowieści, że każdy z nas ma swoją rolę do spełnienia. Dziś możemy wszyscy zobaczyć, a nawet doświadczyć, że to, coś realnego. Mamy w naszej parafii tego obraz. Zmiana proboszcza. Wasz ojciec Bogdan, idzie dalej, przychodzi nieznany Wam – mówiący te słowa – nowy proboszcz. Wszystkich nas ta sytuacja wiele kosztuje. Wszyscy możemy uciec w wspomnienia, wyobrażenia, a tymczasem Bóg i Jego Opowieść zaprasza nas do tego byśmy spróbowali żyć naszą Opowieścią dalej, wspólnie.

Kiedy czytałem dzisiejsze czytania, trochę żartobliwi pomyślałem, że I – wsze jest obrazem ojca Bogdana, a II – gie mnie. Ojciec Bogdan, wydał owoce w tej parafii, wiemy, że bardzo dobre i trwałe, więc idzie dalej, jak Słowo Boga. Ja, mogę być dla Was cierpieniami teraźniejszymi, ale mam nadzieję, że za jakiś czas ukaże się nasza wspólna chwała.

Ojcze Bogdanie – ja Ci dziękuję za to, że przejmuję żywy Kościół, że przejmuję coś, co jest po prostu dobre. Proszę Cię byś w Sączu modlił się za mnie, bym Twojego dzieła nie zniszczył, by Kościół na Czaplaka żył.

Was proszę byście mnie przyjęli. Proszę Was o to, byście dali mi możliwość bycia dla Was towarzyszem w naszej – już wspólnej – drodze do Pana Jezusa. Pozwólcie mi być Waszym proboszczem.

SŁOWO