Zaznacz stronę

6199010_orig
SŁOWO
Na początku Jan zaznacza, że Jezus mówi do Żydów, którzy Mu uwierzyli. A więc mówi do ludzi, którzy coś w Jezusie zobaczyli, może ich zachwycił, może słuchali wielu z Jego nauk, a może doświadczyli jakiegoś cudu? Nie wiemy. Ważne jest to, że to nie byli obserwatorzy, ateiści czy inni tacy.
 Na końcu jest już napięcie.
Nie wchodzę w treść tego dialogu. Bardziej chciałbym zwrócić uwagę na to, że kiedy człowiek wierzący wchodzi w żywy dialog z Bogiem, to napięcie musi się pojawić. Powiedziałbym, że Bóg z natury swojej jest konfrontacyjny. Bóg chce się z nami konfrontować, nie po to by nas zaginać, ale by nas budzić. Jak tych Żydów z Ewangelii. Zawsze sobie mówię, jeśli przyjdzie taki dzień, że powiesz sobie: ja już wiem, co znaczy życie, co znaczy Bóg, Kościół, modlitwa, liturgia, drugi człowiek, to będzie to dzień początku twojej śmierci. Śmierci twojego serca.
My nie jesteśmy chrześcijanami po to, by nam było dobrze. Byśmy zrobili sobie okopy i z nich strzelali do niewiernych. Naszym zadaniem nie jest tropienie zła i naklejanie innym etykietek. Naszym zadaniem jest głoszenie Dobrej Nowiny – dobrego słowa temu światu.
Niektórzy katolicy kochają konfrontację, ale nie z Bogiem, bo wydaje się, że mało mają z Nim wspólnego. Wolą konfrontację z drugim człowiekiem. Szczególnie tym, który próbuje myśleć zgodnie z Ewangelią, a nie jej tradycjonalistyczną interpretacją. Ewangelia polega na tym, że Chrystus umarł za KAŻDEGO człowieka. A naszym – chrześcijan – zakichanym obowiązkiem jest uczyć się języka tych ludzi, którzy Chrystusa nie znają, żeby im o Nim opowiedzieć. Jeśli nie-chrześcijanie nie rozumieją twojego języka, to nie krzycz całemu światu, że oni są głupi, ale powiedz sobie, na modlitwie, że to ty masz problem z dotarciem do nich, do ich świata.
Bo to jest jak w tej historii z pierwszego czytania. Niewierzący pyta cię, czy prawdą jest…? I może po takim pytaniu pojawić się lęk, ale ty się nie bój. Bo jeśli idziesz z Bogiem, idziesz z Jego misją, to On cię uwolni z siedem razy bardziej rozpalonego pieca niż zazwyczaj (rozumiem to jako trudne doświadczenia). Jeśli idziesz w Jego imię, ale po to by się tym imieniem zasłaniać, brać je jako argument przeciw Drugiemu, to spalisz się w tym piecu.
Bóg jest bardzo fascynujący, ale tylko wtedy, kiedy pozwolę Mu na bycie Bogiem, a nie bycie pieczątką dla potwierdzania moich dokumentów.