Zaznacz stronę

Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami.

Jezus jest pociągający, jest pragnieniem mężczyzn i kobiet całego świata i wszystkich czasów. Między nami, a Bogiem jest nić namiętności. Owszem zamykamy to coś, co łączy Boga z człowiekiem w jakiś system religijny (i zapewne też tak trzeba, do pewnego momentu), bo potrzebujemy podpórek, definicji i różnego rodzaju ram. Jednak, każdy kto pewnego dnia podejmuje osobistą decyzję, że chce się z Nim związać, wie, czuje, że to jest niewiele warte. Bo o to w kolejnych dniach, miesiącach, latach czuje, że jego serce jest rozrywane na strzępy. Nawet wtedy kiedy gubi modlitwę, Kościół i wydawałoby się samego Boga.

Wtedy właśnie włącza się to, co On sam zapisał w nasze serce, również w serce mężczyzny. Dziką namiętność do Niego samego. Ona sprawia, że stajemy się niespokojni, że pragniemy co raz więcej. Tu jest dużo uczuć, emocji, tu też często podpina się zły i wtedy nasza namiętność idzie na łatwiznę, szukamy seksu, poczucia wyższości, szybkiego spełnienia na wielu płaszczyznach. Jednak Bogu to nie przeszkadza. On jest ponad naszą słabością. On dalej nas do Siebie przyciąga. Często źle interpretujemy tą naszą namiętność, ale ona od Niego pochodzi. Kiedy targa Tobą namiętność nawet ta niska, zobacz wtedy czego tak naprawdę pragniesz? Zobacz, że choć może jesteś nawet o krok od grzechu, to jest w Tobie tak naprawdę silne pragnienie spełnienia. A Kto jest ostatecznym spełnieniem człowieka?

Życie z Bogiem, czym dłużej trwa, tym większą jest namiętnością. Jest ciągłym dialogiem dwojga kochanków, nawet jeśli jeden z nich nie lubi gadać o uczuciach, jest mało namiętny i wydaje się mu, że to nie dla niego. Pragniemy wielu osób, rzeczy, pozycji, ale tak naprawdę On jest naszym odwiecznym i jedynym pragnieniem. Dlatego jest Miłosierdzie Boga. Bo my się skupiamy na tym, co widać w tej sekundzie, na naszych grzechach, małościach, na tym, że tak łatwo nam przychodzi powiedzieć, że człowiek z natury jest zły. A On widzi więcej. Widzi początek, a jest nim On sam. I widzi koniec, którym jest On sam, jako nasze nieskończone spełnienie. Zanim zaczniesz się zżymać na to, co napisałem, pogadaj najpierw ze swoim sercem.

Jezu, daj mi łaskę zakochania się w Tobie.
Jezu, mój Panie ucz mnie, mężczyznę – namiętności, tego żaru w sercu, który będzie je budził do życia, tak codziennie, nie tylko od święta.
Jezu, proszę Cię o taką relację z Tobą, żeby ona mnie ożywiała, żebym nie żył życiem żywego trupa, ale kogoś, kto ma w sobie namiętność. Bożą namiętność.
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według Serca Twego!