Zaznacz stronę

Jednym z kluczy odczytania dzisiejszej Ewangelii jest popatrzenie szerzej niż tylko na problem rozwodów. Przychodzą do Jezusa ludzie, którzy doskonale znają prawo. Przychodzą nie tyle szukać prawdy czy odpowiedzi na pytanie: jak żyć, ale przychodzą by Go wykorzystać – by im potwierdził ich pokrętne myślenie. Opowiadają o bardzo życiowym problemie – kryzysie w relacji małżeńskiej. Tu moglibyśmy wpisać wszystko inne: kradzież, oszustwo, aborcję, zdradę małżeńską, rozwiązłość i cudzołóstwo. Przychodzą do Jezusa i pytają wystawiając Go na próbę. Oni tak naprawdę chcą tylko potwierdzenia tego, co jest wygodniejsze. Jezus zadaje pytanie o to, co nakazuje Mojżesz. Dopiero po usłyszeniu odpowiedzi, pokazuje im – ich przekręt, mówiąc, że opierają się na prawie, które powstało na kanwie przewrotności, zatwardziałości ludzkiego serca, ale że na początku było inaczej – Bóg to sobie inaczej ustawił.

A co to jest ta zatwardziałość? Nic innego jak nasze ciągłe krzyczenie i mówienie: że my wiemy lepiej, co dla nas dobre i lepsze. Utożsamiamy lepsze i dobre z przyjemnym, wygodniejszym i wszystkimi innymi pochodnymi tych wyrazów. To odwołanie do Mojżesza, który pisze przykazanie ze względu na zatwardziałość serc, można porównać do współczesnego prawa. Często tworzymy prawo pod dyktando poprawności politycznej, wygody ludzkiej, czyjegoś interesu lub czasem pod wpływem emocji. Zobaczcie choćby prawo do rozwodu, do aborcji, do tzw. tolerancji związków mniejszości seksualnych, do zabiegów in vitro czy eutanazji. Mnóstwo jest takich praw, które stworzył człowiek, odchodząc od tego, co jest nauką Boga, choćby zawartą w Biblii. I co dalej? Dalej jest tak, że my – jak i współcześni Jezusowi – lubimy się zasłaniać prawem. Przecież aborcja jest dozwolona w prawie, więc nie jest zła – mówią niektórzy. Słowo „prawo” można zastąpić słowem „zwyczaj”, „sposób postępowania”. I w ten sposób nasze twardnienie serca postępuje dalej. Mówimy, jest dziś w zwyczaju współżycie przed ślubem; w zwyczaju jest, że można mieć więcej niż jednego partnera, w zwyczaju jest, że nastolatki mogą się upić. Przesuwamy w ten sposób nieustannie granice, a robiąc to usprawiedliwiamy się przed sobą i przed Bogiem. Prawo mi pozwala, albo nie zabrania, inni tak robią.

Dziś, podobnie jak wtedy, ci którzy walczą o tzw. prawa – krzyczą. Znamy tych ludzi z pierwszych stron gazet i portali internetowych. Krzyczą, że wszystko, co nie jest zgodne z logiką poprawności politycznej, z logiką wygodnego życia, jest złe. Zobaczcie, ile tego krzyku jest w naszym parlamencie, w naszych mediach, szkołach, a nawet rodzinach. A krzyk zawsze był znakiem, że ktoś tak naprawdę jest słaby, że sobie z czymś nie radzi.

Jest jedno logiczne i dobre rozwiązanie, ale bardzo trudne. Jezus je dziś podpowiada. Wróć do początków, do tego, co było na początku, a więc do tego, co Bóg mówi, co Bóg podpowiada. On nie musi się martwić o tzw. opinię, słupki popularności, więc mówi ciągle to samo. Mówi rzeczy trudne i wymagające, ale przez to prawdziwe. Nie podyktowane egoistycznym interesem przyjemności. Bóg chciał i chce małżeńskiej jedności, nie rozdzielania. Więc czegoś, co jest najpiękniejsze, ale i strasznie trudne. Jeśli się pojawiła inna możliwość, możliwość rozejścia, to tylko przez wzgląd na zatwardziałość. Nic innego. Warto o tym pamiętać.

Ewangelia równa się radykalizmowi. A więc wyborowi czegoś, co jest trudniejsze. Mamy głosić Jezusa w naszym życiu. A On nie jest komfortowy, On nie jest mile widziany na naszych salonach. Jednak trzeba nam pamiętać, że On nie jest po to, by łechtać nasz egoizm, ale by nas ciągle przestawiać na dobre tory. Nie bójmy się mówić, myśleć inaczej niż wszyscy. Nie bójmy się w miejscu naszej pracy, uczenia się, powiedzieć, że ktoś, że ja sam, robimy coś głupiego i niedobrego. Nie bójmy się nie krakać jak wrony, wszystkie tak samo. Nie bójmy się w tym tygodniu zawalczyć o inną jakość życia, niż ta, o którą walczą inni, wyzwoleni i światli ludzie. Mówię o tym, byśmy sobie przypomnieli, że bierzemy udział w bitwie, wielkiej bitwie. Nie dajmy sobie zamydlić oczu poprawnością polityczną, tolerancją, nowoczesnością.

Prawdziwa droga jest trudna. II czytanie mówi, że sam Jezus przeszedł drogę cierpienia, by dojść do chwały. Nie politycznych hasełek, pełnych egoistycznych interesów, ale drogę cierpienia, a więc trudnych wyborów.

SŁOWO