Zaznacz stronę

SŁOWO

I znów widzę uśmiech Jezusa. Kiedy gromadzi się koło ciebie taki tłum, a jesteś gościem odpowiedzialnym i myślącym, musisz sobie zdawać sprawę z tego, że słuchanie słuchaniem, ale jeść trzeba. I On to wiedział. I musiał się uśmiechać, wiedząc o tym, wiedząc jakich ma uczniów, i że z Ojcem znów coś wymyślą.

Ta Ewangelia jest o tym, by myśleć inaczej. Jezus rzekł do nich: Wy dajcie im jeść! Mam dać im jeść, to znaczy tym wszystkim, którzy są głodni Boga, zrozumienia i po prostu głodni – tak dosłownie i są w jakiejkolwiek potrzebie. Począwszy od moich przyjaciół, skończywszy na wrogach. Dać jeść, to nic innego, jak z małych zasobów (pięć chlebów i dwie ryby) dać innym. Jak podzielić to, co we mnie jest w tak skąpych ilościach między tylu ludzi? Jezus spojrzał w niebo. Nie chodzi tu o magiczne spoglądanie, z nadzieją, że Bóg coś zrobi. Raczej chodzi tu o odnoszenie swojej rzeczywistości do Niego. Jeśli autentycznie się modlę, to wtedy uczę się czynienia rzeczy niemożliwych. Tego, że z niewielkiej ilości własnego wkładu swoich możliwości, mogę uczynić rzeczy niemożliwe.

Wcześniej padają słowa: odeślij tłumy. Wydaje się, że uczniowie mówią tak z troski. Jednak widzę w tym inne motywacje, takie jak strach i wyrachowanie. To się dzieje moment po tym, jak było miło i dobrze się słuchało Jezusa. Kiedy jednak przyszedł moment, w którym zorientowali się, że ludzie mogą być głodni i będzie kłopot, po prostu stchórzyli. Chcieli zwalić problem na Jezusa i tak zwaną racjonalność.
Kiedy w chodzeniu z Jezusem przychodzi moment, w którym zaczyna się szaleństwo, próbuję z logiczną godnością wycofać się, żeby wyjść z twarzą. To są te wszystkie momenty, w których On zaczyna mnie kosztować, stawiać przede mną coś, co wydaje się nie moje, to wtedy, kiedy mówię, że ja tego nie czuję, boję się.

Człowiek idący za Jezusem, to człowiek nielogicznego szaleństwa. Wręcz skandalista, który  wyznaje wiarę, że Bóg,  postanowił nie tylko stać się Człowiekiem, ale do tego jeszcze zostać w postaciach chleba i wina. Eucharystia, to nie jest, spokojny posiłek na miarę grilla w ogródku. To jest posiłek skandaliczny. Wyznając wiarę w rzecz kompletnie nielogiczną, przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Pana, muszę być skandalem dla innych. Oni patrząc na mnie, na mój sposób bycia w tym świecie (wirtualnym i realnym) muszą stawiać sobie  pytanie: w co tak naprawdę on wierzy, że to ma takie przełożenie w jego codzienności?

Tacy mamy być, jako chrześcijanie. Myśleć inaczej, nie racjonalnie, ale szaleńczo. Widząc tłum, mając trochę jedzenia – róbmy wielki piknik. Niech wszyscy odejdą nakarmieni. I dobrzy i źli. Tam, gdzie wszyscy, głodnych odsyłają do domów, ja mam ich nakarmić.

Przyjmij to w każdym kontekście życia. Szczególnie tam, gdzie domagasz się sprawiedliwości.