Zaznacz stronę

Wysłuchałem wystąpienia pana redaktora Leszka Jażdżewskiego. I po raz kolejny jest mi bardzo smutno, że znów – jako człowiek, który kocha Kościół – zostałem potraktowany z buta.

Ten, kto szuka moralności w Kościele, nie znajdzie jej.Panie Redaktorze, w Kościele (w ogóle dobrze by było, gdyby Pan powiedział na początku, co Pan rozumie przez słowo Kościół), moralność jest obecna. Najpierw ta, którą żyją w każdym dniu jego członkowie. Jest moralność mężczyzn i kobiet, którzy każdego dnia uczciwie wykonują swoją robotę, są wierni zobowiązaniom, które zdeklarowali. Widzę tę moralność w kobiecie, która uratowała kolejnego bezdomnego przed utratą godności i życia, wyciągając go z obskurnych warunków. Może Pan o tym przeczytać TUTAJ. Spotkałem się z Siostrą Aldoną parę dni temu i wiem, że właśnie z Kościoła i Jezusa, bierze siłę do tego, by wraz z innymi myć z odchodów ludzi, o których my – czyści obserwatorzy życia, nie chcemy pamiętać. Widzę tę moralność w nauczaniu Kościoła, z którym ciągle mam osobisty problem, bo widzę jak nie dorastam, jak słaby jestem, żeby być przykładem moralności. 

Ten, kto szuka strawy duchowej w Kościele, wyjdzie głodny. Panie Leszku, każdego dnia Kościół daje mi kolejną porcję Słowa Bożego. Każdego dnia sam, dla innych komentuje to Słowo, ale i słucham innych – jak to Słowo rozumieją. Każdego dnia, wraz z kilkudziesięcioma osobami, w moim kościele w Opolu (a przecież takich kościołów w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy) karmimy się Eucharystią – nie ma większej strawy duchowej. 

Polski Kościół zaparł się Ewangelii, Chrystusa.Tak, to prawda, każdego dnia, ktoś w tym Kościele (czy to z hierarchii – szeroko rozumianej, czy świeckich osób, w tym polityków i dziennikarzy), kłamie, zdradza, kradnie, a nawet zabija. I to jest zapieranie się Chrystusa. Ale powiedzmy sobie szczerze, tam, gdzie jest człowiek tam są zdrady. I właśnie, nie gdzie indziej, a w Kościele uczymy się, jak z tych zdrad wychodzić i jak żyć pomimo nich. 

Z tym ukrzyżowaniem Jezusa jest tak, że zapewne byłby ukrzyżowany przez wielu religijnych ludzi, ale powiedzmy sobie szczerze, także przez tych dla których Jego nauczanie jest niewygodne. Jak Pan zna Ewangelię, to Pan wie, że wśród tych, którzy chcieli się pozbyć Jezusa, nie byli tylko religijny urzędnicy, ale także Herod, któremu Jezus i wcześniej Jan Chrzciciel, mocno dali do zrozumienia, że żyje bardzo niemoralnie. 

Panie Redaktorze, sprawiał Pan wrażenie, podczas swojej przemowy, że jest Pan człowiekiem, który chce zmienić zasady gry, ale powiedzmy sobie szczerze, że jest Pan jednym z wielu i kolejnym, który tylko deklaruje zmianę, po czym używa Pan języka, który językiem zapasów w błocie… Dobrze Pan wie, że niczego w świecie, również w Kościele, nie da się zmienić, punktując z mównicy, w sposób bardzo uogólniający, zło którego dopuszczają się ludzie. To ładnie brzmi, szczególnie, kiedy ludzie kochają słuchać takich rzeczy. Dobrze Pan wie, również – zapewne – ze swojego prywatnego życia, że prawdziwa zmiana rodzi się z pracy u podstaw. 

Panie Redaktorze Jażdżewski, proszę niech Pan wykorzysta swój potencjał, swoje media do promowania prawdziwej zmiany, do pokazywania w jaki sposób z ludzi (również Kościoła) wydobyć dobro, które będzie motywatorem do zmiany naszego myślenia, decydowania i działania. Proszę, niech Pan nie będzie kolejnym organizatorem zapasów w błocie. 

Inną kwestią w tym przemówieniu była – niezrozumiała dla mnie – reakcja wielu ludzi Kościoła, którzy Pana słuchali. Entuzjam, po usłyszeniu tak krzywdzących słów na temat swojej wspólnoty. Ja, kiedy klaszczę, daję wyraźny znak, że z czymś się zgadzam. Trudno mi zrozumieć wielu Pana słuchaczy, którzy wiele razy pokazywali, że w Kościele znajdowali strawę duchową, moralność, a w Wielki Piątek stawali pod krzyżem, jako współodpowiedzialni za ukrzyżowanie Pana Jezusa.