Zaznacz stronę

Szukamy różnych motywatorów i inspiracji w różnych ludziach i wydarzeniach. Jak grzyby po deszczu powstają różne strony w internecie, które dają mnóstwo pomysłów na to, jak dobrze przeżyć życie. Sporo jest lightowych propozycji, bo też wielu szukających zatrzymuje się na kolekcjonowaniu fajnych hasełek motywacyjnych. Są ludzie, którzy wydają ciężkie pieniądze na kolejne podręczniki motywacyjne, trenerów i nigdy nie przekładają tego na codzienność. To są w gruncie rzeczy ludzie, którzy pragną zwycięstwa w swoim życiu, czego dowodem jest ich szukanie i kolekcjonowanie. Jednak nie mają odwagi (?) na ich realizację.

Prawda jest taka, że zwycięży tylko ten, kto oprze się na Jezusie. Kto uwierzy w Niego, kto pójdzie za Nim i odda Mu stery i dowództwo swojego życia. Kościelne wezwania do oddania Mu swojego życia, to nic innego, jak przejście z etapu podręczników, stron internetowych, trenerów do etapu życia – wzięcia odpowiedzialności, do podjęcia działania i rozpoczęcia życia na poważnie. Z jego bólem. To przejście z etapu komputerowej gry strategicznej do prawdziwej wojny, z prawdziwym błotem i krwią na twarzy i kumplami, którzy w obliczu śmierci zostawiają Cię samego na polu walki.
Pragniemy życia. Pragniemy życia, które daje siłę i jest motywacją do dobrego przeżycia kolejnego dnia, do kochania ludzi, do zaufania sobie i innym. Pragniemy tego wszystkiego, co jest tak naturalne dla nas, że nawet, kiedy mamy 90 lat i Parkinsona, to chcemy żyć. A jednak życie ma tylko ten, kto ma Syna. Wszystko inne jest tylko jakąś imitacją prawdziwego życia.

Co z tego wszystkiego wynika? Wybór, którego dokonujemy, to przeważnie wybór filmu o życiu. Mówiąc językiem Eldredge’a – owszem, przyznajemy się do pragnień, nazywamy je, ba, nawet za nimi idziemy, ale wprzód zmniejszamy je do bezpiecznych rozmiarów. Dajemy sobie małe prezenciki (tak naprawdę usprawiedliwiając się na wszystkie sposoby), bo twierdzimy, że nas nie stać na super szybki samochód.

Jesteśmy jak trędowaty z jednej z opowieści ewangelicznych. Z jednej strony mamy świadomość, że ten Człowiek, który przed nami staje, może nas oczyścić, ale na wszelki wypadek dodajemy: jeśli chcesz. Asekurujemy się. To tak, jak mamy w zwyczaju mówić o wierze. Że ona jest i naszą decyzją i łaską. I to hasło łaska jest często przez nas wykorzystywane. Przestajemy wierzyć i mówimy, że Bóg zabiera łaskę. A przyjmijmy wersję hardcorową  i powiedzmy sobie jasno, że Jego łaska jest z nami od naszego poczęcia i On jej nigdy nie zabiera. Nie zabiera, bo nie może nas odciąć od Siebie. A w takim razie to od nas zależy, na ile i czy w ogóle wierzymy. On chce.
Zobacz, że bycie człowiekiem, który bierze odpowiedzialność i jest przywódcą to Twoja domena. Nie kogoś innego, zdolnego, przystojnego, z dyplomem Harvardu. Ty jesteś liderem. Najpierw swojego życia. Zacznij nim dobrze zarządzać, a zobaczysz, że staniesz się magnesem, który przyciąga innych. Nie po to, by ich mieć, ale by oni mieli siebie samych.

Wchodzisz w to? On chce.

SŁOWO