Zaznacz stronę

the-burning-bush

SŁOWO

Mojżesz – mężczyzna po przejściach.
Traumatyczne wydarzenia na początku życia, rozpieszczone dzieciństwo i młodość na dworze faraona i w końcu banicja. Po tych wszystkich przejściach, jako dojrzały mężczyzna zakłada rodzinę i wiedzie spokojne życie, jako pracownik swojego teścia. Ma żonę, dom, pracę. W końcu święty spokój, o którym wszyscy jakoś marzymy. I Bóg mu ten święty spokój rozwala. Jakby mówił: dość świętego spokoju, wracaj do Egiptu i wyprowadź moich ludzi.
Czasem sobie myślę o tym, jak czuł się Mojżesz przez te wszystkie lata życia ze swoją rodziną. Jak powiedziałem wcześniej, zapewne to było dość spokojne życie. Jednak dla mnie – życie Mojżesza jest też obrazem życia większości z nas.
Urodził się, by być w czymś wielkim. W samym środku przygody, którą Bóg sobie wymyślił. W samym środku dworu faraona, gdzie niczego mu nie brakowało.
Tak jest też z nami. Jesteśmy stworzeni do przygody, do doświadczenia, że Bóg jest po naszej stronie, że mamy prawo być w środku dworskiego życia.
Mojżesz, odpowiadając pozytywnie na wezwanie Pana, musi zaryzykować. Wrócić do kraju, który wydał za nim list gończy, do kraju, który ma potężne wojska i wyprowadzić swoich ziomków. To się w ogóle kupy nie trzyma. Nic nie jest przygotowane, a Bóg wyskakuje z takim pomysłem.
Nawrócić się, to nic innego, jak posłuchać Boga, zaryzykować i zakwestionować swój święty spokój.
Nawrócenie, to wejście w dialog z Bogiem żywym. Nie z religią. Kiedy się nawracam, to muszę wejść w dialog z Bogiem inaczej nawracam się ku sobie i swoim pragnieniom.
Nawrócenie, jak to pokazuje Mojżesz jest wyjściem z kraju teścia, z tego, co było stabilizacją – nawet w wieku już bardzo dojrzałym – do zadania, które Bóg Ci daje. A jeśli już jesteś w zadaniu, które On Ci zlecił, to jest to wezwanie do powtórnego wejścia w to, w czym jesteś. Bardziej, mocniej. Być bardziej mężem, matką, synem, księdzem, siostrą zakonną. Inaczej niż do tego momentu.
Nawrócenie Mojżesza pokazuje jeszcze jedną ciekawą sprawę. Nawrócenie to stanie się przywódcą. Z pasterza, który stoi na czele stada, masz stać się kimś, kto innym przewodzi. Nawet jeśli nie jesteś dyrektorem, siostrą przełożoną, czy proboszczem. Być przywódcą, to wiedzieć jaki jest cel. I pamiętać, że idzie z Tobą Ten, Który Jest. Nie chodzi tu o jakieś nadzwyczajne talenty. Chodzi o przekonanie za Kim idziesz i po co idziesz. To z Ciebie robi przywódcę. Zobaczysz, że z czasem zaczną się wokół Ciebie gromadzić ludzie.
Obudź w sobie kogoś, kto pójdzie do swoich i powie im – chodźcie wychodzimy z niewoli. Obudź, to nie znaczy stwórz, tylko obudź.
Mojżesz się nawrócił – obudził w sobie, coś co Bóg wpisał w niego dawno. I poszedł. Wbrew swoim ograniczeniom, strachom i słabościom.
W Ewangelii widzimy ludzi których dziś nazwalibyśmy czytelnikami FAKTU. Tragedia, a ci szukacze sensacji, przylatują do Jezusa i pytają czy to kara Boża, fatum, znak? A Jezus mówi krótko – jeśli się nie nawrócicie – podobnie zginiecie. Nawrócenie, to przynoszenie owocu, jak to później sam wyjaśnia. Wracając do historii Mojżesza, nawrócić się, to zrobić to, do czego jesteśmy stworzeni. Wyprowadzić innych z niewoli. Inaczej nasze życie nie będzie owocne.
Czy żyjesz życiem żywego trupa? – F. Błaszkiewicz SJ
Lepiej być przywódcą, który wyprowadza innych. Nie swoją mocą, ale Boga. Może to jest konkretne wezwanie do nawrócenia dla Ciebie?