Zaznacz stronę

VLOG

Zaczynamy od świetnej zachęty – proście o cokolwiek. Dla mnie to nie tyle zachęta do tego, by potraktować Boga jak automat do spełniania próśb, ale by zobaczyć w tym zdaniu drugie dno. On w tym zdaniu przypomina mi o tym, że jest dobry, a ta dobroć objawia się tym, że Jego obchodzi właśnie cokolwiek. Nie tylko te wielkie kalibry, jak śmierć, zdrowie, praca, problemy. Wszystko.

Bo czymże jest modlitwa prośby, jeśli nie ciągłym odnoszeniem siebie, swojego życia do Boga, czymże, jeśli nie ciągłym mówieniem sobie i Jemu, że bardzo Go potrzebuję. Właśnie o to idzie Panu Jezusowi, byśmy chcieli Boga w tym, co jest naszym cokolwiek. Każdy z nas ma inny świat. Ktoś lubi robić zdjęcia, ktoś gotować, ktoś inny uwielbia trzymać kierownicę, ktoś kocha się w sadzeniu kwiatków czy śpiewie. Ważne, byśmy właśnie o tym z Nim gadali.

Do tej pory – przyjdzie moment śmierci i nie będzie już przypowieści. To jest niesamowite. Znów nam przypomina, że śmierć nie jest czymś negatywnym, czymś, czego mamy się bać. Dla nas, chrześcijan będzie odkryciem kart. I znów nie tyle naszych kart, tego, jak żyliśmy (tego można się bać), ale tego, jaki On jest naprawdę. To, czego tutaj się tylko możemy domyślać, po śmierci stanie się jasne i odkryte. Czegóż tu chcieć więcej?

Ojciec was miłuje. Co to znaczy? Znów popatrzmy najpierw na nasze relacje. Co znaczy, że ktoś mnie kocha, że kocha mnie przyjaciel, rodzice, kobieta, mężczyzna, mąż, żona? Myślę, że ważnym przejawem miłości jest świadomość tego, że jesteś dla kogoś ważny i że jesteś przez tę osobę przyjęty. Taki, a nie inny. Ludziom, z którymi nie żyjemy na co dzień, pokazujemy tylko to, co chcemy. Ludziom, którzy z nami są blisko, kochają nas – pokazujemy wszystko, kim i czym jesteśmy. Nie udajemy. A oni nas przyjmują.

Tak jest z Ojcem. Zna mnie do szpiku kości i mnie przyjmuje. Kocha mnie to znaczy, że mam w Nim oparcie. Wprawdzie On nie przeżywa za mnie życia, jak nie przeżyje go za mnie nikt (nawet najbardziej kochająca mnie osoba), ale mnie przyjmuje.

SŁOWO