Zaznacz stronę

SŁOWO

Boże jaki Ty jesteś naiwny!
 Być miłosiernym? Daj spokój. Przecież ludzie Cię nie kochają, opluwają Ciebie, Twój Kościół, papieża i księży. Tu trzeba zamordyzmu, mocno tupnąć nogą i sprawiedliwie ukarać tych bydlaków.
 Mam nie sądzić? Nie mieć możliwości wyrażenia sądu o tych ludziach? I jeszcze mi grozisz sądem, bo ja tylko chcę być sprawiedliwy? 
Boże przecież ja potępiam tylko tych złych, naszych – nigdy. Ale ich trzeba, żeby nie gorszyli maluczkich, by zwykli ludzie wiedzieli, kto jest kto. Jasne, że odpuszczę tym ludziom, ale oni muszą najpierw przyznać się do błędu, do tych wszystkich złych rzeczy, które zrobili Tobie, Kościołowi i mi.

Kiedyś tak myślałem. Kiedyś myślałem, że trzeba walczyć z wrogami Kościoła i dobrych ludzi. Dziś wiem, że nie. Dziś wiem, że jest tylko jeden rodzaj walki – odpuszczanie grzechów i przewinień. Dawanie innym dobra w sposób naiwny. Miarą natłoczoną, utrzęsioną i opływającą.
 Ktoś mi ostatnio przypomniał św. Pawła z jego zdaniem: wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść. Ja to odczytuje prosto, w kontekście tej Ewangelii. Mogę osądzać, potępiać, wydawać wyroki. Mogę, bo jestem człowiekiem wolnym, ale to nie przyniesie mi korzyści.

Ewangelia jest księgą o miłości i o tym, jak Król Miłosierdzia staje się nędzarzem, jak uniża siebie samego, by nędzarza wywyższyć. I to On ustala reguły, bo to On zapłacił cenę najwyższą. Nie będzie dla mnie innej miary od tej, jaką ja innym mierzę. Jeśli jestem kimś, kto skrupulatnie rozlicza Drugiego z każdego słowa, z każdej myśli nieortodoksyjnej, nawet jeśli mówię, że to w Imię Boga, to tak samo On mnie rozliczy.

Miałem szczęście w swoim życiu, prowadzenia wiele razy rekolekcji ignacjańskich. Podczas nich zawsze obecne są dwie rzeczy, które bardzo lubię robić. Głosić o Bogu, który jest dobry i mówić o Nim tak, jak sam Go doświadczam. Właśnie, jako Boga dobrego i pełnego poczucia humoru. A druga, to słuchać ludzi, którzy na modlitwie bardzo mocno się z Nim zmagają. Świetne to jest, że już po kilku godzinach medytacji Słowa, ludzie się zmieniają. Duchowo – ich serca widzą więcej. I fizycznie – twarze opuszcza napięcie i pojawia się uśmiech. I wiem, że to sprawia Bóg bardzo Miłosierny.

Chcę się stawać tak naiwny, jak On. Wbrew temu, co się dzieje w tym świecie, wbrew temu, co niektórzy współ-wierzący mi mówią. Czym bardziej wchodzę w to myślenie, tym więcej wolności mam. Wolności od siebie, ludzi, porażek, sukcesów i życia.
 Miłosierdzie jest straszliwe i wielkie. To wizja Daniela. Straszliwe dla naszych grzechów, wielkie dla nas.

Ps. Zdjęcie przedstawia śp. Mariannę Popiełuszko – mamę Jurka. Myślę, że jest ona dobrym przykładem do dzisiejszej Ewangelii.