Zaznacz stronę

SŁOWO

Od lat nie potrafię pogodzić się z tym, że z Józefa robi się katolicką ciamajdę. Do tego starą. Jak powiedzieć dzisiejszemu człowiekowi, że był to człowiek cichy, pokorny i sprawiedliwy. Jak dziś opisać Józefa? Nie sądzę, żeby był stary. Na miły Bóg, z miłości do Maryi przynajmniej przestańmy tak gadać. Przecież Ona musiała mieć gust.  Niemożliwe też jest, by był to człowiek zahukany, to musiał być mocny facet, jeśli miał przyjąć dziwną wieść i żyć ze świadomością, że jego dziecko jest poczęte z Ducha Świętego. Ten człowiek – mężczyzna podjął się czegoś, co jest wielką sprawą. Prócz tego, że ufał Bogu, to potrafił to zaufanie ucieleśnić w zaufaniu swojej kobiecie. Warto dziś, kiedy niektórzy z chrześcijan podziwiają Józefa, by ci sami zadali sobie pytanie, na ile ufają swoim małżonkom, dzieciom i innym ludziom w sytuacjach ekstremalnych?

Wspominanie Józefa to nic innego, jak przypomnienie sobie, że chrześcijaństwo to jazda bez trzymanki. Jemu się rozsypał w jednym momencie cały plan. Taki normalny męski plan. Kobieta, ślub, dzieci, normalne życie. I nagle Ona przychodzi i mówi, co mówi. Wiadomość, że kobieta jest w ciąży, jest dla mężczyzny szokiem, a co dopiero taka ciąża. Józef jest postacią intrygującą. Myślę, że warto z Nim, Panowie, dziś pogadać. Nawet jeśli miało by to być tylko jedno zdanie. Warto. Nie da się iść za Bogiem, nie decydując się na takie Józefowe decyzje. O Józefie możemy powiedzieć niewiele ponad to, że miał zasady i się ich trzymał.
 Był młodym mężczyzną i miał cudowną narzeczoną, z którą wiązał swoje życiowe plany.

Józef każdemu mężczyźnie pokazuje, że warto być wiernym (w jego wypadku Bogu i Maryi), mieć zasady (chciał ją oddalić), które może zmienić tylko Bóg, i nie lękać się opinii innych (posłuchał Boga, choć to, co zrobił, było bardzo niepopularne).
 On może nam powiedzieć: weź nie bój się wejść w sytuację, która po ludzku jest beznadziejna, nie bój się zaryzykować. W życiu Józefa istotna jest cisza i milczenie, my lubimy dużo krzyczeć. Czasem można odnieść wrażenie, że czym mężczyzna głośniej krzyczy, tym wydaje się bardziej męski. Bzdura. Właśnie w ciszy mężczyzna uczy się podejmowania trudnych decyzji i wprowadza je w czyn. Józef młodej kobiecie może powiedzieć: szukaj albo raczej dopuszczaj do siebie mężczyznę, który potrafi i chce poznawać ciebie jako kobietę, nie jako ciało kobiety. Pozwól swojemu mężczyźnie zdobywać cię powoli. Maryja i Józef nie zamieszkali od razu razem. I nie idzie tu tylko o fizyczne zamieszkanie. Idzie o pewną tajemniczość, albo – jak to sobie nazwałem – nieodkrytość. 
Dali sobie czas, nie zagarniali dla siebie tego, co do nich nie należało.

Józef jest człowiekiem takim jak my, który wcale nie prosił się o cudowności w swoim życiu, a jednak, kiedy życie postawiło go przed dziwnymi zdarzeniami i trudnymi decyzjami, to podejmuje je. Ważne jest też to, że Bóg przemówił do Niego we śnie. Nie chodzi o to, byśmy teraz analizowali wszystkie swoje sny, ale byśmy byli mężczyznami i kobietami czujnymi na Jego głos. Tym głosem może być jakiś znak, spostrzeżenie, tekst czy drugi człowiek. Józef jest bezkompromisowy. Jest wierny temu, do czego go Bóg zaprosił. Nie gra na dwa fronty. Rezygnuje ze swoich – dobrych – planów, albo raczej nie tyle rezygnuje, co modyfikuje je wtedy, kiedy Bóg proponuje coś innego. On to wbrew nadziei uwierzył nadziei. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość, napisał św. Paweł.
 Uwierzyć Bogu w rzeczach, które wcale nie są do zaplanowania, które na początku drogi wydają się być jak szalone wizje. Uwierzyć, wbrew nadziei, która była we wcześniejszych nieudanych naszych próbach, że dasz radę wyjść z nałogów, że dasz radę być innym człowiekiem.
Takie szaleństwo nie jest zastrzeżone tylko dla Józefa. Takie szaleństwo jest też dla ciebie.

Chcesz zaszaleć, chcesz zrobić coś, co jest niestandardowe? Chcesz? To zrób. Nie czekaj na kiedyś. Nie przygotowuj wszystkiego z precyzją chirurga, pozwól dać się zaskoczyć. Dziś Bóg przychodzi i mówi – weź zrób coś wbrew wszystkim. Jeśli w Twoim sercu pojawiła się myśl szalona, by iść pod prąd, to posłuchaj Boga, który mówi: nie bój się wziąć do siebie tej myśli, bo z Boga ona jest. 
Uwierzyć w siebie i sobie to nie znaczy, że  wiem, jaki będzie koniec, to znaczy tyle, że wchodzę w konkretne zadanie ryzykując, a zarazem ufając, że dam radę. Zaryzykuj. Nie bądź jak większość mężczyzn w tamtym czasie, którzy oddaliliby Maryję. Bądź jak Józef, który wszedł w coś, co  było dla niego kompletnie niezrozumiałe.
 Wiele męskich grup w Kościele bierze Józefa za patrona. Czasem jednak mam wrażenie, że przebóstwiamy Józefa. Dla mnie prawdziwy Józef to człowiek dramatu, człowiek żyjący w ciągłym napięciu. Szukający woli nie tylko Boga, ale i swojej. Kiedy te dwie się spotykają, to musi dojść do napięcia i dramatycznej walki.

Dwa szczegóły. Milczenie i chęć odesłania Maryi.
 Zazwyczaj tłumaczymy to tak, by Józef wyszedł na bohatera. Ale to milczenie może być też oznaką słabości. Mężczyźni często tak mają, że nie wiedzą, co powiedzieć. Zamiast reagować, powiedzieć i coś zrobić – milczą. Nie zawsze milczenie jest dobre.
Żeby nie narażać Maryi – tak mówi Ewangelia – chciał Ją odesłać. Może jednak chciał Ją odesłać, bo się bał po prostu? Może chciał wykorzystać lukę prawną, by pozbyć się problemu?
 Nie wiemy, co Józef myślał, nie był niepokalanie poczęty i nie był bez grzechu.

Różnie można na Józefa patrzeć. Myślę, że każdy mężczyzna – odważny, z szerokimi horyzontami, jak i zalękniony, który patrzy na świat przez pryzmat swoich lęków – może znaleźć w Nim inspirację do zmiany swojego myślenia. I ostatnia rzecz. Bóg czasem zaprasza nas do przygody, która nie mieści się w standardach. Więc miej oczy otwarte, bo może i Ciebie zaprosi. Przykładem może być Papież Franciszek, który dziś obchodzi szóstą rocznicę inauguracji swojego pontyfikatu. Nie sądzę, by myślał, że na starość zostanie papieżem.