Zaznacz stronę

SŁOWO

Polecenie: „nawracajcie się”, wielu z nas może kojarzyć się z czymś nieprzyjemnym. Tymczasem jest jedno z fajniejszych słów.

Nawrócić się to przede wszystkim zmienić swoje myślenie. Myślenie, które prowadzi do zła i grzechu jest zawsze skupione na sobie. Zawsze jest egoistyczne. Owszem, bardzo często wypływa to z naszej dobrej woli, bo chcemy dla siebie jak najlepiej, ale nie zauważamy granicy, że dzieje się to często kosztem drugiego. Niekoniecznie wprost, ale pod płaszczykiem dbania o siebie (często nazywamy to miłością do siebie), pomijamy dobro drugiego.

Nawrócenie się więc jest odejściem od myślenia egoistycznego do myślenia szerszego. To, z kolei zawsze daje poczucie wolności i wyzwolenia. Każdorazowo, kiedy człowiek wychodzi z tego przeklętego kokonu ja do my, doznaje uwolnienia od… siebie samego. A to daje pokój, którego tak bardzo pragniemy.

Dopiero człowiek, który uwalnia się od zbytniej troski o siebie, jest zdolny do czynienia dobra.

Pierwsze czytanie pokazuje pewne niebezpieczeństwo. Człowiek nienawrócony, czyli taki, który jest skupiony na sobie, łatwo wpada w mechanizm patrzenia na siebie jak na wyrocznię. Łatwo mu wziąć, jako swoje słowa Jana: My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. Wtedy blisko jest się od potępiania innych. Dlatego warto brać słowa Pisma, nie jako swoje, ale do siebie. Ja nie jestem autorem, jestem zawsze adresatem. To JA potrzebuję nawrócenia. Inni, podobnie jak ja, muszą odkryć, że powinni się nawrócić, ale nie ja jestem Jezusem, który im to uświadamia. To jest to, co mówił Jezus w wieczerniku do uczniów, że przyjdzie Duch, który pouczy o grzechu. Tylko Bóg, który zna ludzkie serce, zna o nas prawdę.