Zaznacz stronę

Mój kolega Marcin Baran SJ, napisał na swoim blogu o dwóch sprawach, o których księża (zazwyczaj) nie piszą.
Wspomniał o tym, że w Rzymie poczuł się jak najemnik, bo zamiast nocować ze studentami, poszedł na lepszy nocleg; a druga ważna sprawa, to wspomniał o spotkaniu ze swoją miłością z czasów rzymskich.
Poruszyło mnie to bardzo. Nie dlatego, że to jakiś wyjątek, w naszym księżowskim świecie. To też. Bardziej jednak, że napisał to facet. A to wcale nie jest takie proste i oczywiste, w naszym męskim świecie.
Jest w nas coś takiego, że lubimy się chwalić sukcesami, że sprzedajemy na zewnątrz nasze prawdziwe lub fantastyczne sukcesy. Kiedy mówimy o słabości, to zazwyczaj czyjejś.
Powiedzieć publicznie, że się coś zawaliło – wielka sprawa. Uwaga, tu nie idzie o deklarację, że ja też, tak bym potrafił powiedzieć. To zasadnicza różnica, bo w deklaracjach też – my, faceci – jesteśmy świetni.
To, co dla nas trudne, to co dla nas jest źródłem jakiegoś cierpienia, jest naszą siłą.
Przekonuję się coraz mocniej, że siłą Wojownika jest właśnie umiejętność rozmawiania o bólu. Nie tylko o zwycięstwach (co jest szalenie potrzebne, i jemu i innym), ale właśnie też o tym, co w pierwszym odruchu chciałoby się schować głęboko w sercu, a najlepiej w nie-pamięci.
Cenię sobie facetów, którzy są na tyle odważni, że potrafią opowiedzieć o swoim bólu i porażce. Cenię sobie facetów, którzy potrafią i chcą wysłuchać mojej historii, i wiem, że nigdy jej przeciwko mnie lub mojej drodze nie wykorzystają.
Szukając zdjęcia do tego tekstu, bardzo się zdziwiłem, że wpisując różne wariacje hasła męskie rozmowy, tak mało jest zdjęć. Najczęściej wyskakują związane z homoseksualizmem, a na potwierdzenie tego – pojawił się demot z Tomaszem Jacykowem, który mówi, że nie ma czegoś takiego, jak męskie rozmowy. Ostatecznie znalazłem zdjęcie moich kolegów, zrobione w Irlandii…
Męskie rozmowy mają miejsce. Wiem, bo rozmawiam. Wiem, bo moi znajomi rozmawiają. Wiem, że są to mocne i ważne momenty w naszym życiu. To nie momenty przechwalanek, fantazyjnych opowieści. To momenty mocnego napięcia, milczenia, nierzadko skrywanych łez.