Zaznacz stronę

Można historie z Ksiąg Machabejskich czytać na dwa sposoby. Pierwszy jest taki, że skupimy się na wszystkich obrzydliwościach tam opisanych; na prześladowaniu wierzących, odstępstwach od religii, na śmierci niewinnych, generalnie na złu, które się działo. Drugi jest taki, by skupić się na poszczególnych osobach, które są wierne Panu.

Te starożytne teksty pokazują nam, że każde pokolenie ma swoje „straszne wydarzenia”, że nasze czasy niczym szczególnym się nie wyróżniają. I również niezmienne jest to, o czym mówi Jezus w Ewangelii – konieczność dobrego czytania znaków. A w Ewangeliach często pokazuje, że nie mamy skupiać się na sensacji, którą funduje nam zły, ale na Bogu, którego w całym tym zawirowaniu mamy szukać.

Po wczorajszej dawce bohaterów w osobach matki i jej siedmiu synów, którzy za wierność Bogu oddali w sposób męczeński życie, dziś czytamy o kapłanie Matatiaszu. Każdy z nas jest Matatiaszem, który jest “zwierzchnikiem sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę jego umacniają synowie i krewni”. A więc zobacz najpierw to, że Bóg postawił cię nad kimś. Twoja rodzina, przyjaciele, koledzy, inni ludzie, którzy jakoś od ciebie zależą, nawet jeśli to są dość krótkie zależności, takie jak choćby spotkanie w sklepie. Mieć świadomość tego, że każde nasze spotkanie z drugim ma na niego wpływ. Oni na ciebie patrzą, obserwują twój sposób myślenia, twoje wybory i decyzje, a później działanie. I popatrz na to nie jak na przekleństwo, że musisz na siebie uważać, bo „inni patrzą”, ale popatrz na to jak na wyzwanie, zadanie. Jesteś dla innych odniesieniem, inni patrząc na ciebie uczą się wybierania i działania. Bóg stawia nas w bardzo konkretnych sytuacjach życiowych, nie dlatego, że chce nas próbować, ale dlatego, że nam ufa. Ta świadomość jest ważna, bo w tym uderza nas zły. On wie, że każdy z nas jest w stanie pociągnąć innych. Dlatego jesteśmy ciągle kuszenie do poluzowań, do kompromisów z własnymi i Bożymi zasadami. Zły wie, że to nie będzie tylko nasz osobisty upadek, ale pociągnie on innych.

Pokusa zawsze jest związana z obietnicą. Matatiaszowi obiecywano wysoko postawionych przyjaciół, złoto, uznanie. Zobaczcie, podobnie jest z nami. Każda pokusa jest związana z obietnicą, że będzie nam dobrze i zawsze uderza w to, co nas osobiście najbardziej pociąga, a co jest naszą raną. Dla jednych to będzie poczucie władzy, męskości, czy poczucie „bycia kimś”. On w to nie wchodzi, reaguje bardzo stanowczo. I to kolejny klucz dla nas. Żadnych dialogów wewnętrznych ze złem, mówienia sobie, że mogę przesunąć granice, bo jestem silny. Nie i koniec. To jest ten moment, w którym trzeba sobie przypomnieć słowa Jezusa, że „co ponad to jest – od złego pochodzi”.

Zaraz później Matatiasz jest świadkiem grzechu swojego rodaka. Kiedy widzi jednego ze współwyznawców, który zdradził Boga, pojawia się w nim gniew tak wielki, że zabija tego nieszczęśnika. (Takie załatwienie sprawy sobie podarujmy.) Myślę, że to też jest sytuacja odwrotna do tego, co często się pojawia w naszym życiu. Inni ludzie często inspirują nas swoim grzechem. Kiedy widzimy grzechy innych, kiedy inni opowiadają o swoich grzechach, my się dołączamy, mówimy sobie, że skoro innym wolno, to nam też. Całkiem inna reakcja do Matatiaszowej. Grzech innych ludzi ma być dla nas siłą do obudzenia w nas gorliwości w jeszcze mocniejszym pójściu za Panem.

Kolejny moment jest bardzo ważny. Matatiasz szuka sprzymierzeńców. My potrzebujemy ludzi podobnych do nas, ludzi, którzy wierzą Bogu. Musimy szukać innych, którzy będą nam inspiracją w byciu przyjacielem Boga i w wyborach, które są trudne, ale dobre.

Jezus mówi otwarcie o tym, że przyjdzie oblężenie, czas, w którym wszystko będzie się wydawało przegrane. On jasno pokazuje, że wszystko się rozpadnie. To będzie konsekwencja tego, że nie chcemy, nie potrafimy odczytywać znaków, które Bóg nam daje. Łatwo wykorzystać Ewangelię do walki z tzw. wrogami wiary, których identyfikujemy w konkretnych osobach. Kompletnie nie o to chodzi. „Nie walczymy bowiem przeciw krwi i ciału, ale przeciwko zwierzchnościom i władzom, przeciwko Panującym w świecie ciemności, przeciwko złym duchom na wyżynach niebieskich.” – czytamy w Liście do Efezjan 6,12. To jest nasza perspektywa i poligon walki. Zły jest inteligentny i w łatwy sposób może próbować wykorzystać nasze dobre intencje do walki z człowiekiem. A Bóg nie może być motywacją do walki z człowiekiem.

Świetnie to pokazywał Jerzy Popiełuszko. Nie można mu zarzucić, że był człowiekiem, który tylko się modlił. Działał na wielu frontach, ale nigdy przeciwko człowiekowi, nawet wrogowi. Granicę walki z człowiekiem może przekroczyć tylko wróg, nie ty. Ceną jest męczeństwo. I tego nie ma w Matatiaszu, ale to jest w Jezusie i Jerzym.
Męczeństwo jest ceną za wierność Bogu i sobie.

/homilia z Mszy świętej w intencji mężczyzn/

SŁOWO