Zaznacz stronę

SŁOWO

Magnificat jest po to, by chrześcijanin przestał żyć byle jak. Uważam, że podczas liturgii każdy powinien stanąć na środku kościoła i wyśpiewać swój własny hymn pochwalny na cześć Boga, za dobro, którego doświadcza. Jeśli otaczamy Maryję tak wielkim szacunkiem w katolicyzmie, to zacznijmy Ją w końcu naśladować w życiu pełnią łaski. Nie, to nie jest pomyłkowe zdanie.

Mamy niesamowitą godność, jesteśmy tak niesamowicie obdarowani. W filmie Król Lew jest scena, podczas której Simba – młody lew prowadzi z samym sobą następujący dialog. Mówi najpierw: Nie mogę wrócić, jestem nikim. Przegrałem. Gdy rozkoszuje się swoją przegraną, pojawia się pewna złośliwa małpa, która wywija koło niego fikołki i wyśpiewuje niezrozumiałe dźwięki, potem strzela mu niezłą mowę motywacyjną. W naszym życiu jest całe mnóstwo takich złośliwych małp. Łażą koło nas i mówią: jest sens, weź zajrzyj w swoje wnętrze. A my w swoim racjonalizmie mówimy jak Simba: przestań za mną chodzić. Ja wiem lepiej, że nie ma dla mnie szansy.
Simba zadaje sobie w końcu pytanie: Czy ja wiem, kim jestem? Nie jestem pewien. Pada świetna odpowiedź małpy: a ja wiem, to tajemnica. TAJEMNICA. Tylko ty jesteś w stanie ją odczytać. Właśnie w sercu. Po tym, coś w młodym lwie zaczyna pchać go do biegu. Droga do spotkania z ojcem nie jest łatwa. Simba przeżywa strach. Pojawia się wiele złowrogo brzmiących głosów. – Jaki jest twój strach? Czego ty się boisz, jak racjonalizujesz to wezwanie do odnalezienia siebie? Jest mnóstwo różnych głosów, które nie pomagają. I na końcu cisza. Na końcu Simba słyszy głos swojego ojca: Zapomniałeś, kim jesteś, więc zapomniałeś mnie.

Ludzie, którzy nie wiedzą, kim są, poddają się lękowi, jak mantrę powtarzają ­- Bóg mnie opuścił. Ojciec dodaje: Nie zapomnij, kim naprawdę jesteś. My wiemy na swój temat mnóstwo rzeczy, znamy swoje osiągnięcia, wiemy, co ludzie o nas myślą. A jednak kim naprawdę jesteśmy – zapominamy. To jest najważniejsza sprawa – przypomnij sobie, odgrzeb w swoim sercu fakt, że jesteś SYNEM Boga, CÓRKĄ Boga.

Maryja w swoim hymnie nie daje nam gotowej formuły do odtwarzania, jak to robimy w nieszporach, Ona daje nam inspirację, by sięgnąć do piękna i dobra, które w nas jest. Wielu chrześcijan zapomina o tym, że nasz Ojciec jest dobry i za wszelką cenę chcą sobie to nadrobić na różne głupie sposoby. Małpując przy tym świat z jego logiką, dolewając tylko do tego trochę wody święconej, świętego oburzenia i zgorszenia.

Przypominanie sobie o tym, kim się jest, jakiego się ma Ojca i jaka z tego płynie wartość, świetnie pokazuje Maryja 33 lata później, kiedy trzyma umęczone ciało martwego Syna na kolanach. Nie przeklina, nie domaga się sprawiedliwości, nie mówi o niesprawiedliwości. Ona wie, że Ojciec wie lepiej.

Stań przed innymi i opowiedz im o tym, jak Bóg Cię wywyższył, a już nigdy nie będziesz poniżać innych. I będziesz w stanie im służyć, jak Ona – Elżbiecie.