Zaznacz stronę

Czytając dzisiejszy fragment, nie idźmy w uproszczone myślenie, że chodzi tu o rozdźwięk pomiędzy Bogiem a pieniędzmi czy władzą.

Chrześcijanin to człowiek wdzięczności. Człowiek, który w każdym położeniu życiowym zadaje sobie trud szukania dobra i dziękowania za niego. Jest tak dlatego, że Bóg jest kimś, kto daje, kto nieustannie chce i „musi” obdarzać, tak pełny jest Miłości i Dobroci. Nie da się być chrześcijaninem i nie widzieć dobra. Nie dostrzegać dobra to skupiać się na złu, skupianie się na złu to służenie mamonie i złemu. Fundamentem naszej wiary jest miłość, a miłość to oczy otwarte na rzeczywistość. Człowiek niewdzięczny jest kimś, kto skupia się na sobie, a dokładnie na tym, czego mu brakuje. To kończy się użalaniem się nad sobą i swoją dolą. Skupienie się na wdzięczności prowadzi do postawy, o jakiej mówi Paweł – obojętności w tym, a jakich warunkach żyjemy, nie jest ona postawą „olewania” życia, ale wpatrywaniem się w Jezusa, który uzdalnia nas do życia wdzięcznego.

To Jezusowe „nie możecie” warto odczytać jako skutek, nie jako nakaz. Człowiek patrzy, jaki jest Bóg, uczy się od Niego, naśladuje, w konsekwencji „nie może” służyć mamonie.

SŁOWO