Zaznacz stronę

SŁOWO

Dzisiejsza Ewangelia to początek 16. rozdziału Łukasza. Cały rozdział 15. opowiadała o Bożej Miłości względem grzeszników. O Bogu, który szuka grzesznika, o Bogu, który nie czeka na uznanie winy przez grzesznika, który nie zamyka odnalezionej przez siebie owieczki i sprasza przyjaciół po odnalezieniu małego pieniążka. Cały 15. rozdział mówi o tym jaki jest Bóg.

Osiem pierwszych wersetów z 16. rozdziału mówi o nas – ludziach. To my jesteśmy nieuczciwymi rządcami, to my trwonimy majątek Pana, jakim jest nasze życie, to my jesteśmy tymi, których trzeba usunąć za karę z urzędu. Kara się nam należy jak psu buda. Jezus nie namawia nas w tych kilku zdaniach do nieuczciwości, ale pokazuje, co nas może uratować. I choć nie utrzymamy swojego urzędu (życie), to daje nam wskazówkę, co do tego, jak uniknąć dalszych konsekwencji.

Ten sposób to przekazanie miłosierdzia dalej, to bycie miłosiernym wobec innych ludzi. I ta przypowieść pokazuje, że kiedy okazujemy miłosierdzie innym, to tak naprawdę nie bierzemy ze swojego, ale kradniemy od Boga. Jednak On się na tę kradzież nie gniewa. On jest wręcz tym, który chwali taki rodzaj złodziejstwa.

Druga myśl jest taka, że w naszym tekście mamy napisane, że „wszystko się skończy”, to sugeruje koniec naszego życia. W tekście oryginalnym sens jest taki, że Jezus mówi o tym, że mamona (pieniądze) się skończy. To ważne przypomnienie, że pieniądze są ograniczone, że ich ilość w naszym życiu nie jest wystarczalna, że jest całe mnóstwo sytuacji, w których potrzebujemy czegoś więcej niż pieniędzy. To przypomnienie bardzo fundamentalnej zasady: pieniądze są środkiem, nie celem. O ile o nie zabiegam, bo mi służą do budowania relacji, a na ile relacje służą mojemu majątkowi?  

Pierwsze czytanie mówi o kombinowaniu i omijaniu przepisów dotyczących pracy. Ile jest innych dziedzin, w których my je omijamy? I nie chodzi tu o kodeks karny. Chodzi tu też o wszystkie sytuacje, w których – niekoniecznie podparci omijaniem prawa – robimy innym świństwo, wykorzystujemy innych do naszych interesów. Od zysków materialnych, poprzez korzystanie z ich własności intelektualnej, wykorzystując innych psychicznie, w chorych relacjach, aż do pornografii i pogardzania inaczej myślących.

Są wśród nas pracodawcy – zastanówmy się proszę, na ile uczciwie traktujemy tych, których zatrudniamy? Są wśród nas pracownicy – zobaczmy na ile pozwalamy sobie na okradanie innych, bo w naszym mniemaniu, się nam należy? 

Zobaczcie, że jest całe mnóstwo przestrzeni, w których możemy być uczciwi, a możemy być oszustami. Wywożone śmieci do lasu, niszczenie i niedbanie o dobro wspólne, wywalane jedzenie, kupowanie niezliczonych rzeczy, które są niepotrzebne. W tym czytaniu jest takie zdanie: Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków. Nie, nie chodzi o to, by nie czynić zła ze strachu. To nie zapomnę mówi: każdy nasz czyn, najmniejszy ma swoje konsekwencje. 

Jesteśmy wolni, dostaliśmy życie do zarządu, ale ono nie jest nasze. I warto pamiętać, że mamy korzystać ze wszystkiego, co nam pomaga osiągnąć cel, ale mamy rezygnować z wszystkiego, co nam przeszkadza. Celem jest Królestwo Niebieskie. Po śmierci – życie wieczne, ale tutaj na ziemi – miłość do drugiego człowieka. To wszystko wiemy, a nawet często – ze strachu przed konsekwencjami – stosujemy. 

Zobaczmy więc coś jeszcze, a mianowicie to, że okradamy siebie z najważniejszego – z relacji z Nim? Zrobiliśmy z niej religijność, kiedy On mówi o miłości, czyli o takim sposobie życia z Nim, w którym szukam Go i znajduję we wszystkim i wszystkich. W ten sposób chcę mieć świadomość tego, że idę za Panem Jezusem, który jest ze mną, nie przedmiotem mojej religii. Pan nam tego nie zapomni, to znaczy będzie szukał wszelkich sposób by nas znaleźć, jeśli nie w tę niedzielę, to przy innej okazji.