Zaznacz stronę

Nie, nie sądzę, że zdjęcie ks. Adama z planszą LGBT było roztropne. Obawiam się, że nie do końca to było przemyślane (edit: w oświadczeniu TP jest napisane, że został zmanipulowany). Ale – wiem też z moich doświadczeń – że zakaz to jest ostateczność. Najpierw się rozmawia, szuka wspólnych rozwiązań. Jasne, nie znam wszystkich szczegółów rozmowy ks. Adama z jego przełożonymi, a dopiero wtedy mógłbym (moglibyśmy) ocenić to, co się stało.

Wspominam o ks. Adamie, bo w tym samym czasie, kiedy przyszła wiadomość o kolejnym zakazie, znalazłem u Andrzeja Draguły informację o pewnej ankiecie wykonanej wśród kleryków, brzmi ona tak: „Dr Pędziwiatr przedstawił wyniki badań pt. „Obcy obecni i nieobecni w oczach przyszłych księży katolickich”, które przeprowadził w listopadzie i grudniu ub.r. w seminariach duchownych w Krakowie, Katowicach, Gdańsku i Pelplinie. Na ankiety odpowiedziało w sumie 162 kleryków. Analizując wyniki, socjolog zauważył duży rozdźwięk między deklarowaną ogólnie zgodą (70 proc.) z papieżem Franciszkiem i stanowiskiem Konferencji Episkopatu Polski w kwestii kryzysu migracyjnego a poglądami na kwestie szczegółowe. Na przykład tylko 30 proc. ankietowanych zgadzało się z prośbą papieża, aby każda parafia przyjęła jedną rodzinę uchodźców. 72 proc. badanych kleryków uważa, że uchodźcy są zagrożeniem dla bezpieczeństwa, a 50 proc., że także dla zdrowia publicznego (!). Krakowski socjolog wskazywał, że głównym źródłem informacji dla kleryków jest internet (85 proc.), zwłaszcza media społecznościowe”. 

Jest czymś dla mnie bardzo smutnym, że głos za chwilę będą mieć ludzie, którzy z pozycji tak bezpiecznych warunków jakim jest seminarium twierdzą takie rzeczy, a głosu nie ma ktoś, kto może i prowokuje, ale każe myśleć, kto nie daje gotowców, a mówi z pozycji człowieka, który słucha innych i rozeznaje. Jestem przekonany, że tymi młodymi trzeba się zająć zobaczyć, co jest z ich formacją, że mają poglądy tak dalekie od Ewangelii Jezusa. Co takiego się dzieje, że za chwilę będziemy święcić ludzi, którzy budują swój świat na Internecie. 

Myślę, że powoli zbliżamy się do czasu, w którym, w Kościele musimy w końcu usiąść przy jakimś jednym stole i pogadać o gadaniu. Musimy w końcu powiedzieć sobie, że nie wszystko, co nazywamy zgorszeniem – zgorszeniem jest. To, że ktoś nie zgadza się ze zdaniem jakiegoś księdza nie jest kwestią zgorszenia. Ja sam nie zgadzam się z wieloma znanymi księżmi czy redaktorami, ale nie myślę o sobie jako o osobie zgorszonej. Może wkurzonej, ale nie zgorszonej. Musimy przy tym stole powiedzieć sobie odważnie: pozwólmy sobie na mówienie. Pozwólmy sobie na głośne zadawanie pytań, które są w sercach i umysłach wielu osób. Powiedzmy sobie przy tym stole o tym, że kiedy ktoś zadaje pytanie, stawia tezę, można nawet kontrowersyjna, to zamiast zamykania mu ust, walczenia z nim cytatami biblijnymi, zapytajmy o to jakie miał intencje, co chciał wyrazić. Przecież my to wszystko robimy na poziomie naszych rodzin, naszej codziennej roboty.

Księże Adamie, tak – wczoraj się wkurzyłem widząc Twoje zdjęcie z planszą LGBT. Wiem, że jesteś człowiekiem, który jest otwarty na ludzi z tych kręgów, ale wiem też, że nie pochwalasz grzechu. Ja popytałem kilku osób, które Cię znają i doszedłem (doszliśmy) do wniosku, że nie do końca wiedziałeś w co się pakujesz. Wkurzyłem się, ale nie przyszło mi do głowy czuć się zgorszonym. Dla mnie jesteś człowiekiem, który miał wpływ na moje myślenie i takim pozostaniesz. Nie przekreśla się mistrzów przez ich potknięcia.