Zaznacz stronę

Od kilku dni po kato-necie podawane jest to poniższe pismo z Watykanu. Znów, znaleziono problem (dla niektórych) i postanowiono poprosić urzędy watykańskie o rozwiązanie kwestii.

Na studiach usłyszeliśmy od jednego naszych sędziwych profesorów anegdotkę o tym, jak to jeden z warszawskich profesorów zapytał kard. Wyszyńskiego czy może odprawiać cztery Msze Święte w niedzielę. Kardynał, w świetle obowiązującego prawa, zabronił. A później zadał pytanie: po coś pytał?

Święty Ignacy napisał bardzo szczegółowe Konstytucje. I, prócz przepisów, używał formuły mówiącej o tym, że jeśli przełożony uzna, że coś bardziej będzie służyło do dobra, to należy tak postąpić.

Ba! Jezus, w Ewangelii, kiedy spotkał się z zarzutem nieprzestrzegania Szabatu, wiele razy wkurza się na szukających na niego haka, pokazując im, że chodzi o Istotę czyli Miłość.

Nikt świadomie nie chce profanować Pana Jezusa (Jego Ciała), kiedy dotyka palcem czoła dziecka lub dorosłego, kiedy ich błogosławi. Czasem okruchy można zgubić na ołtarzu, przy rozdawaniu komunii świętej, podawanej do ust, używając pateny, którą trzyma skrupulatny ministrant. Zawsze można. Pan Jezus, zostawiając nam Eucharystię, wiedział z czym wiąże się bycie Chlebem. Sam łamiąc chleb i mówiąc to jest moje ciało, wiedział, jak chleb się łamie.

Oburzenie ma swoje źródło także w tym, że błogosławią dzieci i dorosłych – szafarze nadzwyczajni – świeccy. Znów: każdy z nas na mocy chrztu świętego może błogosławić – wypowiadać dobre słowo w imieniu Boga nad drugim człowiekiem.

Owszem, pismo z Watykanu, mówi o ważnej kwestii. O jedności we wspólnocie podczas liturgii. Nie można robić czegoś, co może prowadzić do rozbicia jedności liturgii. Jednak tutaj także trzeba zachować zdrowy rozsądek. Tak naprawdę każdy uczestnik mógłby powiedzieć, że nie czuje jedności, kiedy ktoś przyjmuje komunię na kolanach albo w pozycji stojącej. Ważne jest to, by każdy uczestnik liturgii, jeszcze przed jej rozpoczęciem, zadał sobie proste pytanie: po co tu przyszedłem, czy po to by szukać haków, czy by z innymi stanąć przed Panem?

Ja błogosławię dzieci, jeśli tylko tego chcą. Często przy tej okazji uśmiechamy się do siebie, niektóre nawet przytulają się na moment do mnie, jeszcze inne chcą zajrzeć do pateny i popatrzeć na Jezusa, inne z kolei pytają: a co tam masz? Dzieci są bardzo różne i różnie się zachowują. Ważne by im tego – ich świata nie rozwalać.

Błogosławię także dorosłych. Zachęcam ich by podchodzili, jeśli nie mogą przyjąć komunii. Mam takie przekonanie, że zapraszanie ludzi do tego gestu sprawia, że są bardziej świadomi swojej sytuacji i mają większy głód Jezusa. I choć Kościół uczy nas, że są sytuacje, w których ktoś nie może przyjąć Ciała, to wierzę, że Bóg jest większy od naszych ludzkich ułomności i ograniczeń. Ten prosty gest jest też jasnym – indywidualnym – komunikatem, który otrzymują uczestnicy liturgii, że każdy jest zaproszony do bliskości z Jezusem i że w Kościele mają swoje miejsce.