Zaznacz stronę

SŁOWO

Obraz glinianych garnków, a więc czegoś bardzo kruchego, czegoś, co można stracić w ciągu kilu sekund, nie tyle ma nas przerażać, mówić o kruchości naszego życia, jego przemijalności, co bardziej ma nas motywować do tego, by chcieć je przeżywać mocniej i intensywniej.

Bóg nas stworzył jako dobrych i kompletnych, stworzył nas na swój obraz. Dał nam to, co najważniejsze – serce zdolne do kochania. Od początku w każdym i każdej z nas odgrywa się walka. Walka na śmierć i życie. Albo jeszcze inaczej – o jakość tego życia.

Walka ta objawia się w bardzo mocno ukrytych pytaniach w nas. O to kim jesteśmy czy jesteśmy wystarczająco mocni, by podołać swojej drodze, o to czy damy radę. Bóg podpowiada nam nieustannie, że jesteśmy ważni, że jesteśmy Jego, że mamy wszystko, co potrzebne, że damy radę.

Zauważcie, że pytania dosięgają tych miejsc, w których najbardziej jesteśmy zranieni. Te rany każą nam wszystko i wszystkich mieć pod kontrolą, nie dajemy wolności sobie i innym. Oczywiście obudowujemy to takimi hasłami jak: opiekuńczość czy troska, ale tak naprawdę to lęk, że nam nie wyjdzie, że będzie inaczej niż chcemy, albo wydaje się nam, że być powinno. Najlepiej to sprawdzić patrząc na to ile mamy do siebie i innych zaufania.

Bóg mówi zaufaj mi, spróbuj być człowiekiem, który żyje, a nie kontroluje.

Skarb niesiemy w naczyniach glinianych, by z Boga była przeogromna moc.  Jesteśmy kruchymi garnkami, ale to nie jest poniżające, ale jest czymś, co w każdej chwili przypomina nam: potrzebujesz Ojca, potrzebujesz tego, przy Którym jesteś kompletny i nie wierzysz już swoim lękom.