Zaznacz stronę

Powiedział do swoich uczniów. Jesteś Jego uczniem, czy tylko niedzielnym, „czcigodnym słuchaczem Słowa Bożego”?

Dziś jest Święto Mocy. Nasz Bóg jest Królem Wszechświata, Królem wszystkiego. To święto jest po to, byśmy sobie przypomnieli, co z tego faktu, że On jest Królem, wynika dla nas.

Pamiętacie, w Ewangelii z zeszłej niedzieli, zobaczyliśmy Pana gwałtownego, który chce zbierać, gdzie nie posiał. On nie jest Bogiem, którego można sobie opisać, jak miłego pasterza. Taki Bóg, choć miły, zaczyna być traktowany, jak środek znieczulający. Nam się owieczki już z niczym nie kojarzą, co najwyżej z góralskimi straganami. A pasterz? Albo z miłym starszym panem, albo z młodym chłoptasiem z fletem, siedzącym na pastwiskach. To Bóg, który jest potulny, który nie ma wpływu na nasze życie.

Trzeba sobie dzisiaj, na tydzień przed Adwentem, przypomnieć, że będzie Sąd. Trzeba sobie dzisiaj przypomnieć, że Ewangelia i chrześcijaństwo to działanie i konkret. To nie pobożne pitu pitu.

Pamiętacie tę smutną kobietę, którą minęliśmy wczoraj i nie obdarzyliśmy jej uśmiechem? Pamiętacie smutną twarz waszego syna, który znów nie zdobył się na odwagę, by wam opowiedzieć o swoim problemie, a wy odetchnęliście z ulgą, że nie trzeba zaczynać trudnych tematów? Czy pamiętamy swoją starą sąsiadkę, której nie powiedzieliśmy dzień dobry? Czy pamiętamy swoje opinie, wypowiedziane podczas oglądania ostatnich wiadomości?

Dość łatwo powiedzieć wierzę. Bardzo trudno być innym od reszty świata. 

Nasz Bóg jest Królem wszystkiego, Nasz Bóg jest Królem, nie tylko wszechświata. On jest Królem waszego małżeństwa, naszych rodzin, wspólnot i przyjaźni. On jest Królem tych wszystkich sytuacji, w których nie chcemy Go widzieć, kiedy grzeszymy, kiedy udajemy, jak małe dzieci, że Boga nie ma.

Ta dzisiejsza Ewangelia mówi o Królu, który jest nierozpoznawalny. Jest w przebraniu. Nie rozpoznali Go i dobrzy i źli. I to bardzo dobrze. Mamy czynić dobro bezinteresownie. Mamy kochać bezinteresownie. Mamy mieć zasady, wtedy kiedy nikt nie patrzy. Bo On chce zbierać tam, gdzie nie posiał.

Założę się, że są tu osoby, które powiedzą: ja nie mam siły, tyle rzeczy się mi wali w życiu, więc nie gadaj mi o jakiś zasadach i czczeniu Boga. Jak żyć Bogiem, skoro tyle zła na około? Ewangelia jest Dobrą Nowiną, ma nam dodawać otuchy, to prawda. Jednak Ewangelia jest też brutalna. W tym sensie, że jest drogą dla ludzi, którzy chcą od siebie wymagać, chcą żyć na poziomie. Być solą, dzisiejszym językiem mówiąc, być elitą. Nie po to jesteśmy dziećmi Króla, by się całe życie bawić, ale po to, byśmy mając królewską godność, żyli na poziomie. Chrześcijanin musi się różnić. Chrześcijanin musi od siebie wymagać, nawet wtedy, kiedy wszyscy mają zasady serdecznie głęboko gdzieś…

Błąd, który popełniamy polega na tym, że nasz zapał chcemy wypełnić sobą. Wpadamy w pułapkę, że to my sami wszystko zrobimy. Zapominamy, że to On jest naszą siłą, a to właśnie wykorzystuje zły. W momencie naszych (codziennych) porażek wkracza do akcji i ukazuje nam Drogę z Bogiem, nie jak drogę miłości, ale jak nudną religię zakazów i nakazów. Zdobywa nasze serce, w które wsącz jad podziałów i pragnień, które mają doprowadzić do zagarnięcia drugiej osoby.

Ewangelia dzisiejsza pokazuje, że relacja z drugim człowiekiem i jakość tej relacji, jest sprawdzianem naszego chrześcijaństwa. Nie praktyki pobożne, a stosunek do drugiego człowieka. W moich opiniach, decyzjach i czynach. Również do tego, którego na co dzień nazywamy ścierwem itp. 

To musi boleć i kosztować. Tu nie ma miejsca na skróty. Nie ma miejsca na to, że my sami wykonamy sąd i wyrok nad drugim człowiekiem. Nad swoją żoną, mężem, dzieckiem, przyjacielem, rodzicem, dziewczyną. Nie możemy wykonać sądu i wyroku nad przeciwnikiem politycznym, czy ideologicznym.

Nasz Król jest Królem, Królestwa nie z tego świata, a jednak obecnego już w tym świecie. Pokręcone? A i owszem, właśnie dlatego, że nie da się przyłożyć kalki praw tego świata do Jego Królestwa. Nie da się.

Jesteśmy Jego uczniem? Jesteśmy czcigodnym słuchaczem Słowa Bożego, czy wykonawcami Jego słowa?