Zaznacz stronę

Tak, kiedyś napisałem, że za zbrodnie pedofilii nie powinny płacić diecezje, zakony i zgromadzenia. Jednak wycofuję się z tej tezy.

Dlaczego? Przede wszystkim przypomniałem sobie (sic!), to co głosi Kościół o grzechu. Żaden grzech nie jest prywatny. Każdy grzech dotyka wspólnotę jako taką. I choć nie ma odpowiedzialności zbiorowej, to jest współodpowiedzialność za grzesznika i grzech. Owa współodpowiedzialność nie może być abstrakcyjną sprawą, ale musi mieć przełożenie na konkretne działanie.

W Kościele, podobnie jak w świecie, dobrze funkcjonuje zasada: sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą.Bardzo lubimy ogrzewać się w świetle wielkich ludzi Kościoła, a kiedy pojawia się temat grzechu, próbujemy zostawić problem na barkach samego grzesznika.

Kiedyś pewien człowiek powiedział zdanie, które zostało zapisane przez Ewangelistów, brzmiało ono tak: lepiej, żeby jeden człowiek umarł za naród. Ten sposób myślenia ciągle się pojawia wśród ludzi wierzących. Lepiej zdyskredytować ofiarę, która już i tak ma w oczach wielu zszarganą opinię niż dopuścić do ukarania narodu, którym w tym wypadku będzie wspólnota, która, kiedy działo się zło udawała, że nic nie widzi.

Nie wolno nam sugerować, że ofiary to cwaniacy, nie wolno nam sugerować, że ktoś na swojej traumie chce zniszczyć Kościół. Kościół niszczy ten, kto do tej traumy doprowadził i ci, którzy w Kościele zamykali oczy. Kościół niszczy, również finansowo, ten, kto wykorzystał drugiego człowieka do zaspokajania w okrutny sposób swoich żądz.

Przychodzi czas, kiedy nasza nowomowa o otaczaniu ofiar troską, czy chrześcijańskim pochylaniu się nad ich losem, okazuje się czczą gadaniną, bo nie jest często podparte konkretnym działaniem osób odpowiedzialnych.

Kochamy, w kolejnych felietonach, opowiadać o tym, że księżą i Kościół są prześladowani w mediach, że szargane jest dobre imię kapłanów, a tym czasem spod tych samych klawiatur wychodzą słowa obraźliwe wobec ofiar pedofilów w sutannach.

Dziś, szczególnie kiedy widzę, jak (niektórzy) księża bronią narodu za cenę opinii, którą wydają o ofierze, zmieniam zdanie. Tak, uważam, że wspólnota powinna ponosić konsekwencje grzechów swoich członków. Nie jest to kara, ale właśnie konsekwencja.