Zaznacz stronę

1378661_572088166162141_1096232834_nSŁOWO
Konsekracja – poświęcenie, ofiarowanie czegoś (Bogu).
Dziś szczególnie chodzi o życie zakonne, ale przecież każde życie jest poświęcone Bogu, bo od Niego pochodzi. W sposób szczególny, życie każ dego chrześcijanina, który stara się iść drogą Ewangelii świadomie i dobrowolnie. Życie zakonne nie jest lepsze czy szczególne, jest tylko przypomnieniem, że każde życie do Niego należy.
Życie konsekrowane, w tym właśnie znaczeniu, to życie, które jest przedstawiane Bogu, jak Jezus dziś przez swoich Rodziców. Jest chwaleniem się przed Bogiem tym wszystkim, co dobre w moim życiu.
Innym ważnym znaczeniem jest to, że kiedy konsekrujemy coś dla Boga, na przykład kościół, to czujemy, że jest to jakoś wyłączone z pewnych spraw. Zaczyna to być szczególnym miejscem. Podobnie ma być z nami. Decydując się na ofiarowanie swojego życia Bogu, wyłączam ze swojego życia rzeczywistości związane ze złym.

Jestem zakonnikiem prawie siedemnaście lat. To już niezły kawał życia. Prawie piętnaście lat temu złożyłem swoje śluby. I od tamtego czasu uczę się nimi żyć. Nigdy nie byłem do końca ubogi, czysty i posłuszny. Każdego dnia jest coś, co nie pasuje, sprawia że jest się z czego spowiadać.
Życie zakonne jest normalnym życiem. Nie prowadzę życia nadprzyrodzonego, nie z tego świata. Doświadczam radości i smutków, chorób i zdrowia, samotności i przyjaźni. Moje życie przeplata praca i lenistwo, pokusy, ale i zwycięstwa. W moim życiu, zakonnika, pojawiają się naturalne pragnienia, by być dla kogoś, by być ojcem, by dać życie. Bywam małoduszny i zaborczy, ale i potrafię robić wielkie rzeczy. Staram się po prostu łączyć swoje życie z Dobrym Ojcem, który mnie ukochał.
Śluby, które złożyłem Bogu są dla mnie poligonem, na którym On uczy mnie, jak walczyć, jak zdobywać Królestwo, które i tak jest Jego łaską. One są dla mnie szkołą, w której uczę się, że bez Niego nic nie mogę uczynić. Od początku nie uważam, że są one jakąś wielką ofiarą złożoną Bogu. Zawsze mnie wnerwiało takie gadanie i zakonników i nie-zakonników. To porównywanie jednego powołania do drugiego, w kontekście tego, kto się bardziej poświęca.
To Bóg poświęca  się dla nas, my jedynie możemy przyjmować Jego poświęcenie.
 Lubię te moje śluby, choć kiepski ze mnie zakonnik. Lubię patrzeć na obrączkę na moim palcu. Nie, wcale mnie ona przed niczym nie chroni, ale napis na niej – Societas Jesu – bywa wyrzutem, czerwoną lampką, ale też i latarnią portu, do którego wracam.