Zaznacz stronę

SŁOWO

Słowo zawsze czytamy jako żywe słowo, a więc z pytaniem, co dziś ono mi mówi. Dlatego najpierw chcę nam przypomnieć, że najlepsze kazanie powie nam nasze serce. I bardzo Was do tego zachęcam. Ono zawsze musi nas prowadzić do tego, co słyszymy w I czytaniu: Ja jestem Pan. Chcemy uznać Boga za swojego Pana, nie po to by być upokorzonymi, ale by móc robić jeszcze większe dzieła jako Jego dzieci. 

Ja chciałbym zostawić dwie myśli, które może pomogą nam je odczytać w kontekście naszego życia.  

Zauważmy, że są takie pytania, które padają, nie w poszukiwaniu prawdy czy odpowiedzi, ale po to, by zdyskredytować, ośmieszyć upokorzyć czy wręcz zniszczyć, jak to miano w planie odnośnie Jezusa. 

W zadawanych pytaniach istotna jest intencja. Już w szkole padają pytania, by jakiegoś ucznia po prostu upokorzyć. Ile jest takich pytań w małżeństwach czy wspólnotach zakonnych. A naszych relacjach zawodowych, sąsiedzkich? 

Jezus jest postawiony pod ścianą, wiedział, że kiedy opowie się za cezarem, oskarżą Go o brak wiary, kiedy opowie się tylko za Bogiem, oskarżą Go o anarchię. Wydawało się, że z tego klinczu nie ma wyjścia. A jednak Jezus nie dość, że inteligentnie wybrnął z sytuacji to jeszcze pokazał im – ich prawdziwe motywacje, co mogło być dla nich szansą na nawrócenie. 

I tu uwaga zobaczmy te pytania w dwóch kierunkach. Inni – mi je zadają. Ja zadaję je innym. 

A teraz wróćmy do początku tej Ewangelii. Oni, zanim rozpoczną swój atak, bardzo się podlizują. Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Jezus nazywa to wprost pokusą. Zobaczmy takie sytuacje u siebie, kiedy jesteśmy kuszeni ślicznymi komplementami. Czy włącza mi się ostrzeżenie? Nie chodzi oczywiście o podejrzliwość wobec każdego dobrego słowa na nasz temat, ale o umiejętność dystansu do tego, co słyszymy na nasz temat. To ważna umiejętność, bo kiedy tego nie wyłapujemy, to stajemy się bardzo zależni w naszym traktowaniu innych od naszego samopoczucia, a nie miłości, którą mamy innym dawać. Wtedy łatwo być uczynnym, wyrozumiałym i miłym za coś

No i na ile sami się wkręcamy w piękne kłamstwa o nas i na nich budujemy. 

Oczywiście potrzebujemy dobrego słowa na nasz temat, ale opartego na prawdzie i ono nie może być wyznacznikiem naszego działania lub nie dla innych. 

Po co to staranie? Byśmy uwierzyli w to, co nam Paweł dziś przypomniał, że jesteśmy wybrani przez Pana, więc możemy budować na prawdzie o nas, a nie na kłamstwach.