Zaznacz stronę

Na tę wiadomość czekałem prawie dwadzieścia jeden lat.

Towarzystwo Jezusowe to działo, które zrodziło się z wielkiego pragnienia Ignacego. Ten z kolei, jak wiemy, był rycerzem, żył w strukturach wojskowych. Stąd zakon wiele z tego (w sensie strukturalnym) przejął. Nie ma u nas demokracji, głosowań, wszystkie decyzje są podejmowane przez przełożonych, których władza pochodzi od dożywotnio wybieranego Generała. Formacja w Towarzystwie jest długa [KLIK]. Do samych święceń trwa (standardowo) 11 lat, a po kilku latach odbywa się jeszcze III probacją, po której zakon zakon podejmuje decyzję, czy chce danego człowieka dalej w swoich szeregach, czy włącza go już na stałe w siebie i w jakim stopniu. A stopni mamy trzy:
– profesi czterech ślubów (trzy zwyczajowe i czwarty – posłuszeństwa Ojcu Świętemu w sprawach misji) – to „prawdziwi” jezuici, w pierwszym szeregu, gotowi w każdym momencie na zostawienie wszystkiego by pójść „na koniec świata” i tam podjąć zadania, które dostaną od przełożonych;
– koadiutorzy do spraw duchowych (składają trzy zwyczajowe śluby) – to jezuici – prezbiterzy, którzy są w zakonie po to, by wspierać tych pierwszych. Ich rola sprowadza się do tego, by robić, to co Towarzystwo im zleci, by profesi i całość zakonu mogła dobrze funkcjonować;
– koadiutorzy do spraw doczesnych (składają trzy zwyczajowe śluby) – to jezuici – bracia bez święceń, którzy w zakonie mają robić wszystko to, co konieczne, by całość dobrze działała, a nie są potrzebne do tego święcenia prezbiteratu.

Dziś, kiedy wspominamy św. Macieja – apostoła, który został apostołem jakby w drugim naborze, przez losowanie, otrzymałem wiadomość, że O. Generał podjął decyzję, bym dołączył do Towarzystwo na stałe, w stopniu II – koadiutora do spraw duchowych. Moim zadaniem od złożenia ślubów (to będzie miało miejsce w najbliższym czasie) będzie to, co robiłem do tej pory – wspierać profesów w misji Towarzystwa, w pracach które zostaną mi zlecone.

Cieszę się, bo choć złożyłem śluby wieczyste już 19 lat temu, to teraz, po tych wszystkich latach, Towarzystwo mówi mi: „tak, chcemy cię w swoich szeregach, chcemy się z tobą związać na zawsze i chcemy byś nam pomagał”. Przy swoich ślubach w 1999 roku, jak każdy składający, powiedziałem, że: „przyrzekam wstąpić do tegoż Towarzystwa”. Teraz Towarzystwo daje mi komunikat: chcemy byś wypełnił swoje przyrzeczenie.

Czas prób dobiega końca. Czas w końcu stać się „dorosłym jezuitą”:-).