Zaznacz stronę

Jezus umył nogi swoim przyjaciołom w trakcie wydarzenia, które nazywamy Ostatnią Wieczerzą, a więc podczas pierwszej Mszy świętej. Czasem mamy z nią problem, bo zredukowaliśmy Eucharystię do rytów. Zastanawiamy się nad jej „ważnością”, nad tym, kiedy i w trakcie wypowiadania których słów, chleb i wino stają się Ciałem i Krwią. Próbujemy wszystko laboratoryjnie zmierzyć i ponazywać. Używamy języka filozofii i teologii do opisania Miłości.

Myślimy, że to my idziemy złożyć Bogu Ofiarę za nasze grzechy. My idziemy się modlić. My idziemy do świątyni „wypełnić obowiązek”. A to wszystko nie tak. Bo to On zaprasza i to On klęka przed nami i myje nam nogi. To jest istota Eucharystii, reszta – Jego obecność w Chlebie i Winie, jak i wybawienie nas z grzechu i śmierci, jest konsekwencją właśnie tego – Bóg klęka przed człowiekiem.

To wywraca całą logikę sprawiedliwości, odtąd człowiek już nie jest w stanie zdefiniować, co sprawiedliwością jest. No bo skoro Bóg, który jest jedynym Sprawiedliwym i który jedyny może od człowieka domagać się sprawiedliwości, przed tym samym człowiekiem klęka i myje mu nogi, to wszystko już jest inaczej. Eucharystia nie jest rytem i obrzędem, jest czynieniem miłości. Jest tym momentem, w którym człowiek staje wobec miłości i może się tylko pytać: dlaczego ja? I nie ma racjonalnej odpowiedzi, poza tym, że możesz to przyjąć i w tym być. Sprawiedliwość staje się Miłosierdziem.

Bóg, który myje brudy człowieka, który nie ma na twarzy grymasu zniechęcenia czy obrzydzenia, kiedy pochyla się przed stworzeniem. Nie, to nie my przychodzimy na Eucharystię, my tylko przynosimy swoje brudy, które Bóg obmywa. Tu nie ma miejsca na odrzucenie, tu trzeba się uczyć kochać to, co słabe i brudne. Trzeba, bo Bóg to ukochał.

„Zrozumieć”, o co chodzi w Mszy można tylko idąc za słowami, które Jezus wypowiada zaraz po umyciu nóg. Mamy robić dokładnie to samo; tylko człowiek, który po Eucharystii myje nogi innym i jest „mniejszy”, wie, co się stało. Ta pierwsza Msza dziwna była. I Judasz z niej wyszedł, by zgrzeszyć, i Jezus wywraca porządek, a i Piotr zostaje sobą – skupionym na swoim „ja sam”. I każda jest inna. I z naszej strony, i Jego!

SŁOWO