Zaznacz stronę

O określonej godzinie, w dzień Pański, zbierali się ludzie by przeżyć Eucharystię. Jakub obserwował tych, którzy się zbierali. I zauważył, że ludzie przenoszą zachowania z świata do wspólnoty, która zebrała się przecież by uwielbić Boga. Zauważył, że bardziej honoruje się ludzi bogatych, znaczących, dając im lepsze miejsce. Tak wiem, że większość z nas powie: podpisuje się pod tym, nie mogę już patrzeć, jak politycy siadają w pierwszych ławkach, a księża i biskupi słodzą im z ambony.

Jednak zobaczcie, czy to nie jest problem również naszej wspólnoty? Zauważyliście, że w naszym kościele nie ma ludzi bezdomnych, ludzi, którzy mają stare ciuchy na sobie i nie pachną perfumami? Zauważyliście, że kiedy jedna z żebrzących osób wejdzie przypadkiem do naszego kościoła to nagle wokół niej robi się pusta przestrzeń? Zauważyliście, że kiedy wychodzimy z kościoła, to większość z nas zachowuje się jak dzieci w autobusie, kiedy pojawia się ktoś starszy i udają, że mają zamknięte oczy albo właśnie za szybą widzą coś ciekawego?

Wiecie jak często mam moralnego kaca, po wyjściu osoby biednej, która przyszła po wsparcie? Odczuwam smutek, kiedy patrzę na siebie, bo po raz kolejny zachowałem się arogancko, zdawkowo, czasem nawet nerwowo. A jaki ja potrafię być miły dla tych, których lubię, tych, którzy za intencję zostawią więcej?

Kiedy św. Jakub obserwował takie rzeczy w swojej wspólnocie, to napisał: niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby.Moja wiara nie weryfikuje się w odmówionych modlitwach, poczuciu własnej pobożności, ale w tym, jak traktuję ludzi uboższych od siebie. Nie tylko w sensie materialnym. Ale także w sensie wyglądu, pozycji społecznej, funkcji, którą mają w społeczeństwie.

Wielu z nas, od długich lat jest w Kościele, wiele lat się modlimy i ciągle nie znajdujemy pokoju. Zgadzamy się na rytualizm, wierząc, że on nas zbawi. Myślimy, że jak będziemy chodzić na Msze i do spowiedzi, a nawet odmawiać modlitwy, to będziemy kiedyś nagrodzeni. To wszystko nawet daje niektórym z nas poczucie lepszości od innych. A jednak Ewangelia mówi, że dopóki nie pozwolimy Jezusowi na intymny gest, to się nie otworzymy. Zobaczcie, jakie dziś – w Ewangelii – mamy wskazówki. Pozwolić Jezusowi na wsadzenie palca do ucha i dotknięcie języka śliną. Czujecie to? Obcy człowiek staje przed tobą i śliną dotyka twojego języka, wkłada ci palce do ucha. Ów głuchoniemy zgodził się na to, bo był zdeterminowany. Pozwolił na dziwactwo, złamanie bariery, bo mu zależało na zmienieniu swojego życia.

Na tym polega zbawienie – być zdeterminowanym, by zmieniło się moje życie, moje myślenie i działanie; by Bóg wyrwał mnie z tego nieustannego kręcenia się siebie, ze strachu, który tak często nas paraliżuje lub sprawia, że robimy bardzo złe rzeczy.

Weryfikacja tego czy przyjęliśmy dar zbawienia jest w tym, jak patrzę na innych.

SŁOWO