Zaznacz stronę

To moment na początku publicznej działalności. Jezus decyduje się na to, by po długim życiu w ukryciu działać. Wczoraj słyszeliśmy o sprzeciwie ludzi i to tych najbliższych. Nie spodobało się im Jego głoszenie. Dziś historia się zaognia. Do akcji wkracza zły duch. On także wyraża swój sprzeciw. To jest bardzo ważne i symboliczne „spotkanie”. To, że wkracza do akcji na samym początku, pokazuje, że kierunek Jezusa jest jeden – walka o człowieka.

Jezus od samego początku idzie na konfrontację. Wczoraj z ludźmi, z ziomkami, dziś ze złym. Ja robię często inaczej. Próbuję zachować „święty spokój”, nie wchodzić w konfrontacje. I nie chodzi tu o ludzi i jakieś tam dyskusje. Chodzi o ten wymiar, który w dzisiejszej Ewangelii odsłonił się do rdzenia – o wymiar walki duchowej. Kiedy pojawia się trudność, pokusa, słabość, okazja do grzechu, zamiast iść na konfrontację wolę się poddać. Dla „spokoju”, by mnie nie dręczył.

Pojawia się mnóstwo propozycji i usprawiedliwień. Jesteś jeszcze młody, wszyscy tak robią, ty jesteś panem swojego życia, mały grzech nie rozwali przecież świata. Mnóstwo mam takich swoich refrenów , które mają mi usprawiedliwić moje uporczywe trwanie w „świętym spokoju”.

I jeszcze jedno przypomnienie z tej perykopy. Zły nic nie może poza straszeniem. On nie jest, jak to mówią niektórzy: „pała” i idiota. On jest tylko straszydłem. On może straszyć, robić koło siebie szum, krzyk. Dlatego Jezus mówi: „milcz”. Takie jest też jego podchodzenie do człowieka. Zamieszać w emocjach, postraszyć, wyolbrzymić to, co boli. Dlatego nie należy z nim gadać. Trzeba kazać zamilknąć temu, co w nas strachem. By odnieść się do faktów. A fakt jest taki, że Panem jest Jezus. Nie gadaj o nim, nie gadaj z nim. Każ mu milczeć. (I sobie też czasem, kiedy zabierasz się za mówienie o nim.)

SŁOWO