Zaznacz stronę

[Kazanie sprzed dwóch lat, wygłoszone podczas wprowadzenia relikwii Jerzego do Parafii Wszystkich Świętych w Starachowicach, publikuję je dziś ze względu na 33. rocznicę śmierci Jurka.]

Jerzy Popiełuszko jest świętym, bo umarł za Pana Jezusa, nie dlatego, że ‘walczył’ z komunistami. Jurek, kiedy się Go słucha i czyta, mówi o Prawdzie i Dobru. I zawsze je identyfikuje z Jezusem. Kiedy mówi o konieczności walki o wartości, to mówi to jako człowiek, który sam był bardzo uczciwy i dobry dla innych. Ze świadectw o Nim wiem, że kochał rozdawać wszystko co miał. Tylko taki człowiek może mówić o etyce i moralności życia innych ludzi. Jerzego, podobnie jak Pana Jezusa, łatwo wykorzystać przeciwko wrogom. „Chrześcijaninowi nie może wystarczyć samo potępienie zła, kłamstwa, tchórzostwa, zniewalania, nienawiści, przemocy, ale sam musi być prawdziwym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości” – Jerzy.

Kiedy napięcie między władzami a Jerzym sięga zenitu, wtedy jego przyjaciele radzą mu, by zmienił taktykę, by zaatakował wrogów z nazwisk. On wtedy stwierdził, że nic nie rozumieją z tego, o co walczy. Powiedział, że nie walczy z ludźmi, ale ze złem. Wtedy widać było wielką jego samotność. Samotność w walce, niezrozumienie i rozejście się dwu wizji: jego i przyjaciół. Jego opierała się na Jezusie, i o Niego walczył, a ich – na polityce. Łatwo wykorzystać Ewangelię do walki z tzw. wrogami wiary i naszego świętego spokoju, których identyfikujemy w konkretnych osobach. Jednak kompletnie nie o to chodzi. „Nie walczymy bowiem przeciw krwi i ciału, ale przeciwko zwierzchnościom i władzom, przeciwko złym duchom na wyżynach niebieskich” – czytamy w Liście do Efezjan 6,12. To jest nasza perspektywa i poligon walki. Zły jest inteligentny i w łatwy sposób może próbować wykorzystać nasze dobre intencje do walki z człowiekiem. A Bóg nie może być motywacją walki z człowiekiem, nawet jeśli my uważamy, że „bronimy” Boga i wartości.

Ewangelia jest dana człowiekowi wierzącemu po to, by miał nadzieję w trudnościach, by wiedział, że Bóg jest z nim w każdej sytuacji, a nie po to, by stała się ona orężem przeciw człowiekowi.. Ostatecznie, człowiek wierzący dochodzi do punktu, w którym zostaje sam. Choć ma za sobą wspólnotę Kościoła, to on musi zdecydować, w którą stronę idzie i za czym się opowiada. Świetnie to pokazywał Jerzy Popiełuszko. Nie można mu zarzucić, że był człowiekiem, który tylko się modlił. Działał na wielu frontach, ale nigdy przeciwko człowiekowi, nawet wrogowi. Doszedł jednak w swoim życiu do takiego punktu, w którym był sam. Przyjaciele (wspólnota) nie zrozumieli, o co mu chodzi, z czym walczy i dlaczego nie chce przekroczyć granicy, którą wyznaczyła mu Ewangelia. Został świętym, bo zaryzykował nieprzekraczanie granicy walki. Ewangelia ma dać mi siłę, by nie panikować, a nie siłę do walki z braćmi i siostrami po drugiej stronie barykady. Granicę walki z człowiekiem może przekroczyć tylko wróg, nie ty. Ceną jest męczeństwo, które jest ceną za wierność Bogu i sobie. Męczeństwem może być także poczucie osamotnienia.

Każdy z nas jest kimś, kogo Bóg postawił nad innymi. Rodzina, przyjaciele, koledzy, inni ludzie, którzy jakoś od nas zależą, nawet jeśli to są dość krótkie zależności, takie jak choćby spotkanie w sklepie. Mieć świadomość tego, że każde nasze spotkanie z drugim ma na niego wpływ. Oni na nas patrzą, obserwują nasz sposób myślenia, wybory i decyzje, a później działanie. I popatrzmy na to nie jak na przekleństwo, że musimy na siebie uważać, bo „inni patrzą”, ale popatrzmy na to jak na wyzwanie, zadanie. Jesteśmy dla innych odniesieniem, inni patrząc na nas uczą się wybierania i działania. Bóg stawia nas w bardzo konkretnych sytuacjach życiowych, nie dlatego, że chce nas próbować, ale dlatego, że nam ufa. Ta świadomość jest ważna dla nas chrześcijan, bo w tym uderza nas zły. On wie, że każdy z nas jest w stanie pociągnąć innych. Dlatego jesteśmy ciągle kuszeni do poluzowań, do kompromisów z własnymi i Bożymi zasadami. Zły wie, że to nie będzie tylko nasz osobisty upadek, ale pociągnie on innych.

Pokusa zawsze jest związana z obietnicą, że będzie nam dobrze i zawsze uderza w to, co nas osobiście najbardziej pociąga, a co jest naszą raną. Dla jednych to będzie poczucie władzy, męskości, czy poczucie „bycia kimś”. On w to nie wchodzi, reaguje bardzo stanowczo. I to kolejny klucz dla nas. Żadnych dialogów wewnętrznych ze złem, mówienia sobie, że mogę przesunąć granice, bo jestem silny. Nie i koniec. To jest ten moment, w którym trzeba sobie przypomnieć słowa Jezusa, że „co ponad to jest – od złego pochodzi”.

Czasem jest tak, że inni ludzie inspirują nas swoim grzechem. Kiedy widzimy grzechy innych, kiedy inni opowiadają o swoich grzechach, my się dołączamy, mówimy sobie, że skoro innym wolno, to nam też. A tymczasem grzech innych ludzi ma być dla nas siłą do obudzenia w nas gorliwości w jeszcze mocniejszym pójściu za Panem. My potrzebujemy ludzi podobnych do nas, ludzi, którzy wierzą Bogu. Musimy szukać innych, którzy będą nam inspiracją w byciu przyjaciółmi Boga i w wyborach, które są trudne, ale dobre. Dlatego od dziś Jurek będzie z Wami w znaku relikwii. Przyjmujecie dziś Świętego, który jest trudnym świętym. Bo jeśli Go przyjmujecie, to musicie próbować żyć w logice: ‘zero nienawiści’, ‘zero odwetu’, ‘zero żądzy’.

W chrześcijaństwie nie chodzi o negację innych. Chodzi o afirmację człowieka. Bóg stał się człowiekiem. I w ludzkim ciele zbawił człowieka. A to znaczy, że nie mamy walczyć z ludźmi (również z wrogami, inaczej myślącymi, naszymi prześladowcami), ale zbawiać ich przez nasze życie (również ciało). Naprawdę w chrześcijaństwie chodzi o to by życie stracić, a nie zachować.

Kiedy umarł, miałem 8 lat. Byłem w II klasie podstawówki. Nic nie wiedziałem o ‚złym świecie komunistów’. To był świat, w którym się urodziłem i żyłem. Po prostu świat dziecka. Kiedy w tamtą piątkową noc Jurek był mordowany, ja smacznie spałem. I mamy smacznie spać dalej, ale mamy się też przebudzić do gotowości oddania życia za Pana Jezusa. W naszych bliskich, ale i wrogach.