Zaznacz stronę

popieluszko
SŁOWO
Od wrocławskich czasów jest mi bliski Jurek. Ks. Jerzy Popiełuszko.
Wczoraj spełniłem swoje marzenie i byłem Go odwiedzić w Jego żoliborskiej parafii. Grób, ten wielki granitowy krzyż, z kamieniami ułożonymi wokół i połączonymi łańcuchem, na kształt ogromnego różańca. Grób na przykościelnym trawniku. Wkoło mnóstwo samochodów, autokary, a na placu kościelnym cisza i spokój, ale takie pełne napięcia, jakiegoś oczekiwania. W kościele mnóstwo pamiątek około solidarnościowych i Popiełuszkowych. Zatrzymałem się przy prezbiterium, według zdjęć to ciągle ten sam ołtarz i ambona, przy których stawał Jurek. Kiedy  patrzyłem na ambonę, pomyślałem, że On też musiał się często bać, kiedy stawał do kazań.
Jego śmierć była bezsensowna, jak śmierć Łazarza. Jeden i drugi był ważny dla innych. Każdy z nich był kochany i obaj nagle przestali żyć. A jednak, czas po ich śmierci pokazał, że śmierć w perspektywie chrześcijaństwa nie jest żadną przegraną. Choć sama, w sobie jest bezsensowna, to mocą Boga, staje się znakiem pokazującym siłę Boga.
Łazarz wyszedł z grobu i pokazał, że Jezus jest większy niż śmierć. Jurek leży w grobie, ale Jego ciało, duch i siła zwycięstwa męczennika dają dużo pokoju.
Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów.
Znów wielka obietnica życia. W zeszłym tygodniu przy studni Jezus obiecywał nam nowe życie, dziś znów to robi.
Dlaczego Bóg ciągle nam obiecuje nowe życie? Zobaczcie ile razy w tym tygodniu umarliśmy? Ile razy w tym tygodniu padło: nie mam już siły i nie dam rady? Uszło z nas życie. I to tak bardzo, jak z Łazarza, który już cuchnie. Czasem nie wystarczy umrzeć, czasem trzeba poleżeć w grobie i zacząć cuchnąć, by usłyszeć Jezusowe wyjdź na zewnątrz, wyjdź z grobu.
Tak jest w naszym życiu, że aby ukazała się wielka miłość Boga do nas, Jezus nie przyśpiesza wskrzeszenia, ale pozornie oddala ten moment. Czy po to byśmy czuli się gorzej? By nam jeszcze bardziej dowalić? Nie. To opóźnienie jest potrzebne nam samym – umarłym i tym, którzy na to patrzą. Byśmy się przekonali, że naprawdę umarliśmy, a On naprawdę podniósł nas z śmierci.
Łazarz i tak kiedyś musiał ostatecznie umrzeć. Znaczy to tyle, że jedno podniesienie nas z śmierci nie gwarantuje, że odtąd nasze życie nie będzie pozbawione momentów umierania.
Chyba każdy z nas chce być człowiekiem silnym, dającym sobie radę z życiem. Tylko, że często tej siły szukamy w sobie. Próbujemy ją wykrzesać z swoich serc. Łazarz i Jurek zapewne nie różnili się w tym względzie od nas.