Zaznacz stronę

jan_pawel_ii-jpg
SŁOWO
Karol Wojtyła to Wojownik. Nie twardziel i nad-człowiek, ale ktoś kto zmagał się z codzienną rzeczywistością. Przede wszystkim na modlitwie, która Go kosztowała tyle, co każdego z nas. Wiem, że aby rzeczywiście się modlić trzeba stracić czas. Trzeba zrezygnować z wielu rzeczy żeby usiąść i z Bogiem być. I to boli. Papież też o modlitwę musiał walczyć. Był Wojownikiem, bo cierpiał. Każdy dobry Wojownik cierpi.
Był Wojownikiem, bo był prorokiem. Prorok to człowiek, który świadomie podejmuje swoją samotność i żyje Słowem Boga, które jest ostre, jak miecz również dla tego, kto je głosi. Łatwo być prorokiem, kiedy się stoi przed klaszczącym tłumem, trudniej nim być, kiedy się widzi, że słowo tak naprawdę jest lekceważone, nieprzyjmowane.
Tak samo jak my, musiał zmagać się ze swoją wiarą i z Bogiem. Ktoś, kto z Bogiem idzie na serio wie, że po ludzku przegra. Bo i Jezus po ludzku przegrał. Może być czasem lubianym, może uda mu się być czasem słuchanym, ale tak naprawdę, skazuje się na samotność i niezrozumienie. A im bardziej Boga kocha i bardziej za Nim serio idzie, tym bardziej widzi, że Bóg jest nieprzyjmowany. I dlatego właśnie Jan Paweł II jest Wojownikiem. Bo wszedł na drogę, na której spotyka się Boga, ale i samotność, a tych dwóch nie da się rozdzielić. Bo sam Bóg, staje się łatwy, a wtedy już Bogiem nie jest. Bo sama samotność staje się rozpaczą.
Co znaczy modlić się i być człowiekiem modlitwy? Przede wszystkim być człowiekiem obserwacji. Być człowiekiem żyjącym ciągle w dobrym napięciu i w Obecności. Dziś zwrot „modlić się” jest opacznie rozumiany. Wydaje się, że to ma być jakieś nasze działanie, polegające najczęściej na daniu Bogu kilku minut, by coś mówić. Tymczasem modlić się, to właśnie żyć uważnie, bo wiem, że we wszystkich wydarzeniach mogę Go spotkać. Zaczynam na to, co się dzieje i jak jest w moim życiu, patrzeć inaczej niż reszta, łapię dobry dystans do rzeczywistości. Dystans opierający się na świadomości, że On jest.
Modlić się to nic innego, jak czuwać i być gotowym. Ewangelia dzisiejsza pokazuje świetnie o co idzie w modlitwie. Niby słudzy czekają na Pana, ale okazuje się, że kiedy w końcu przychodzi to On – im usługuje. Idź na modlitwę, by On miał okazję ci usłużyć.
Ludzie mówią, że nie mają czasu na modlitwę, ale to jest ułuda. Na modlitwę wcale nie trzeba czasu. Czasu potrzeba do robienia interesów. Do modlitwy trzeba serca uważnego i pamięci o Bogu.
Bardzo się cieszę, że jest kanonizowany dopiero teraz, nie wtedy na fali wielkiego entuzjazmu. Dziś, kiedy włącza się do dyskusji coraz więcej Jego przeciwników, widać jeszcze dobitniej na czym polega świętość. Nie jest ona demokratycznym głosowaniem nad „poprawnością polityczną, nawet kościelną”, ale jest pokazaniem światu i wierzącym przede wszystkim, że świętość jest wiernością Bogu, nawet pomimo grzechów i słabości.

Kiedy umierał studiowałem teologię w Warszawie, po śmierci poszedłem na Pola Mokotowskie i mówiłem do Niego. Prosiłem Go, by wyprosił mi łaskę bycia dobrym księdzem, by był patronem mojego kapłaństwa. Później, miałem trzy wzory obrazków prymicyjnych. Ignacy – wiadomo. Słoneczko magisowe – bo młodzi, z którymi pracowałem. I na trzecim był Jan Paweł II. Przez całe życie chciałem z Nim pogadać, nigdy nie było mi dane. Fizycznie mogłem być blisko Niego przy grobie w grotach watykańskich.