Zaznacz stronę

To staje się już historią bardzo smutną.

Kiedy przed tygodniem pisałem list do Jacka, miałem bardzo szczerą nadzieję, że decyzja, którą ogłosił była pod wpływem emocji (których pełno w tej całej sytuacji), że modlitwa wielu ludzi, naciski współbraci i apele takie, jak mój pokażą mu, że to zła decyzja i się nawróci.

Zaraz później pojawił się występ w programie Jana Pospieszalskiego, który (przy całej mojej antypatii do programu) zachował się bardzo dobrze, nie pozwalając na wygłoszenie manifestu politycznego i publiczne wyciąganie brudów ludzi, którzy nie mają możliwości obrony; a chwilę później ukazał się wywiad w Warszawskiej Gazecie, w której pojawiają się te same groteskowe tezy, co zawsze: spisek w Kościele, lobby gejowskie i prześladowanie księdza.

Po drodze czytamy na różnych kanałach społecznościowych, o tym jak bardzo Jacek jest prześladowany, bo nie może pełnić posługi, ale to, że odrzucił sprawowanie sakramentów i złamał publicznie śluby zakonne – jest skrzętnie przemilczane.

Piszę dziś, bo to, co zrobił Jacek Międlar wraz z Polską Niepodległą jest – przepraszam za duże słowo – profanacją. „Zabić księdza” to film Agnieszki Holland, który ukazał się w cztery lata po śmierci Jerzego Popiełuszki. Jerzy zginął będąc wiernym Jezusowi, kapłaństwu i Kościołowi. Nie był kimś, który odkrył w sobie ‚mesjasza’, ale księdzem, który każdego dnia swoim codziennym życiem (dobrocią dla ludzi) pokazywał, że najważniejszy jest Jezus, a nie walka z wrogami komunistycznymi. Tymczasem czynienie aluzji podobieństwa Jacka Międlara do Jerzego Popiełuszki, jest nie tylko nadużyciem wizerunkowym, ale próbą przekłamania zła, które wyrządza Jacek. Zła łamania ślubów zakonnych, odejścia od służby kapłańskiej i postawienia siebie w centrum.

Jacek, nie jesteś  „drugim Popiełuszką” i proszę Cię, nie plam imienia Jerzego w taki sposób. Jerzy nigdy nie zdradził Kościoła i kapłaństwa oraz swoich przyrzeczeń. Ty to robisz, co więcej próbujesz to pokazać jako cnotę. Tak, weź Jerzego jako nauczyciela posłuszeństwa i miłości do Kościoła. Miłości prawdziwej, nie takiej, która w centrum stawia afery i ciebie samego. Przez lata uczyłeś się tego, że nawrócenie polega na zmianie siebie i swojego myślenia. To, co teraz robisz jest niczym innym, jak niszczeniem jedności Kościoła, nie jest żadnym „oczyszczeniem”, czy „oddawaniem Kościoła w ręce chrześcijan”. Zajrzyj Bracie do Ewangelii, na którą tak śmiało się powołujesz i zobacz w końcu, że Jezus nie wzywa do łamania drogi krzyża (Twoją drogą jest zakon i kapłaństwo), ale do jego niesienia. W ten sposób naśladujemy Pana, w zbawianiu świata. Tego właśnie uczył Jerzy Popiełuszko.

Póki co sam zabijasz Jacka Międlara, a nie Kościół – księdza.

zrzut-ekranu-2016-10-05-o-11-30-05