Zaznacz stronę

SŁOWO

W naszym codziennym patrzeniu na Boga, mówimy, że grzech, nasza grzeszność, nasze słabe wybory – to wszystko oddziela nas od Boga. Dodając, że kiedy się tego pozbędziemy, to będziemy gotowi na spotkanie z Bogiem. I nawet, w pewien sposób jest to logiczne. Bóg jest święty, brzydzi się grzechem, więc musimy się go pozbyć, by zbliżyć się do Świętego.

Tylko, że to ładnie wygląda w… teorii. I śmierdzi samo-zbawieniem.

To Jezus przychodzi do grzeszników, wchodzi w ich świat i z nimi je. On nie jest taki jak nasze religijne schematy, On jest tym, który wchodzi w grzech człowieka, by właśnie tam, w czym człowiek zbudował swój świat, pochwycić go. To jest ryzyko jakie ponosi Bóg, jak w dotknięciu trędowatego. Jezus ryzykuje, że czyści obwołają go nieczystym, grzesznikiem. I nie ryzykuje teoretycznie. On naprawdę zostanie za to zabity. Za bratanie się z grzesznikami.