Zaznacz stronę

Nieźle. Pod koniec oczekiwania na słodkiego Jezusa dowiadujemy się, że ten, który przyjdzie, wcale nie jest słodki, a jest Kimś, kto ma nas potraktować sprawiedliwie. Owa sprawiedliwość to jednak nie zemsta, ale oczyszczenie. To dobry zabieg, może będzie bolało, ale przestanie gnić.

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną. Wiecie co? To my jesteśmy tymi aniołami. To my mamy iść i przygotować Mu drogę. W jaki sposób? Pierwsze zdanie z Ewangelii jest odpowiedzią. Elżbieta urodziła. Kobiecie po porodzie trzeba pomocy w prostych rzeczach. Nie trzeba tu ani wielkiego majątku, ani wielkich zdolności, potrzeba tylko chęci. Nie bądźmy tylko, jak co roku, odbiorcami tego święta. Pan przychodzi, jest miło i tyle. Chciejmy być tymi, którzy pomogą innym przeżywać święta, odkrywać, o co tak naprawdę w nich chodzi. Jak? Czasem przez modlitwę podczas nich, czasem przez pogadanie z kimś, inaczej niż przez cały rok. I przede wszystkim radością.

I cała ta historia z nadaniem imienia Janowi. Historia jego ojca – Zachariasza. Myślę sobie, że to dobry obraz, do tego, że chrześcijaństwo ma być, czymś, co potrafi postawić na swoim, co nie boi się zerwać ze schematem, który mówi zawsze tak było. A jaki jest tego rezultat? Radość. Człowiek, który nie boi się być sobą, nie boi się sprzeciwić swojemu wewnętrznemu i zewnętrznemu schematowi, potrafi się cieszyć, co więcej, zaraża tą radością innych.

Ewangelia stwierdza: istotnie ręka Pańska była z nim. Ręka Pańska jest z Tobą. Nie bój się. Podnieś głowę i nie bój się.

SŁOWO