Zaznacz stronę

Mojżesz dostaje nieprawdopodobne zadanie. On sam jeden ma stanąć przed wielkim faraonem i wyprowadzić cały naród izraelski z Egiptu po 430 latach. Oni strasznie długo byli w Egipcie. Mojżesz nie tylko musiałby się zmierzyć z potęgą faraona, ale też ze swoim ziomkami. On sam był wychowankiem dworu faraona, później zabójcą i zbiegiem, w końcu pasterzem owiec. Kiepski start do takiego zadania. Miał stanąć przed narodem, który – owszem, był w ucisku, ale też nie miał za bardzo do czego wracać, przez 430 lat mocno osiadł w strukturach Egiptu. To była kwestia motywacji, przekonania tych ludzi, że szykuje się dobra perspektywa. I to była druga trudna rzeczywistość, z jaką musiał się zmierzyć.

Każdy z nas w takiej sytuacji zapytałby Boga o przesłanie i imię. W momencie, w którym Mojżesz kompletne nie wie co się dzieje, stoi przed gorejącym krzakiem, rozmawia z Bogiem, który stawia go przed dziwnym zadaniem, słyszy lakoniczne: „Jestem, Który Jestem”. I co więcej: powiedz ludziom, że „Jestem”, cię przysłał. Bóg jest JEDEN. Nie ma innego.

Różne są teologiczne interpretacje tego Imienia. Ja dziś odczytuję je tak. Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Każdy z nas ma wpisany w swoją istotę właśnie ten obraz. Możemy uciekać, podpisywać cyrografy z diabłem, ateizmem, grzeszyć, ale tego wpisu w nasze serce nie usuniemy. Hebrajczycy w ziemi egipskiej zapomnieli Boga, dla wielu z nich Jego osoba się zatarła, nauczyli się żyć w niewoli, w obcym państwie, politycznie inni, ale na poziomie normalnych, codziennych relacji stali się częścią Egiptu.

Bóg, każąc Mojżeszowi powiedzieć: „Jestem mnie przysyła”, nie robi nic innego, jak to, że odwołuje się nie do rozumu Żydów, ale do ich serc, do tego głęboko ukrytego zapisu swojej Obecności w ich życiu. Bóg wiedział, że to imię zarezonuje w ich sercu i pamięci.

Bóg wysyła codziennie do nas Mojżesza, który mówi do nas szyfrem, a dekoder mamy w sercu. Codziennie my jesteśmy Mojżeszem, zalęknionym, któremu Bóg daje dziwne wiadomości do przekazania. Zanim pójdziemy, posłuchajmy: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Pokrzepić znaczy wzmocnić, dodać sił, pozwolić komuś odpocząć. A więc najpierw sobie uświadommy, co konkretnie jest naszym utrudzeniem i obciążeniem, spróbujmy to nazwać. I pozwólmy sobie na to, by poczuć, że Jezus to z nas zdejmuje, że On naprawdę chce nas odciążyć. Nie na niby.

Teraz idź.

SŁOWO