Zaznacz stronę

SŁOWO

Jest taki rodzaj wierzących, którzy mają swoją religię dokładnie poukładaną. Wiedzą, co może się wydarzyć, co nigdy nie powinno mieć miejsca, wiedzą, jak Bóg może działać, a jak nigdy nie zadziała, bo – jak mówią: szanuje swoje zasady.

Jezus przyszedł dać nam życie, a życie to rozwój, nie muzeum życia. Jezusowa nowość musi budzić sprzeciw. I to wielki, aż do bluźnierstwa wobec samego Jezusa. Jesteś opętany. Kim Ty jesteś, że ośmielasz się być większym od Abrahama? – słyszy dziś od swoich rozmówców. Czytam historię Abrahama i zastanawiam się, czy on choć raz pomyślał, że kiedyś stanie się sztandarem w walce religijnej, albo – co gorsza – w walce przeciw swoim. To jest analogia do tego, co dzieje się we współczesnym Kościele. Jest tak wtedy, gdy ktoś próbuje zagarnąć prawdę, powiedzieć, że my mamy za sobą takiego czy innego Abrahama. A Jezus chce się przedostać ze świeżością i nie może.

Nie możesz, Boże, działać tak, bo my wiemy lepiej – mówią ci ludzie.
 Zabawne, ale i tragiczne zarazem jest to, że Abraham, który wszedł w niesamowicie spontaniczne wydarzenie i przygodę, stał się symbolem skostnienia, schematu dla tych ludzi. Abraham, który stał się ojcem wiary, a wiara zawsze jest dynamizmem, dla rozmówców Jezusa stał się pieczątką przyklepującą ich schemat. Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Świetne zdanie. Ludzie, zanim stworzyliście jakiekolwiek zasady wiary, liturgii, prawa kanonicznego, Ja już byłem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Wierzący wzięli kamienie do ręki na Kogoś, kto nie mieścił się w ich ciasnym myśleniu. Ich religijne argumenty, ich religijna wiedza o Bogu już nie wystarczyła, więc wzięli się za konkretny argument – kamień. Ukamienowaliby Go, a potem powiedzieli, że był religijnym burakiem, któremu się należało, bo obraził… No właśnie, co obraził? Boga czy ich skostniałe myślenie? A na koniec Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni. On ich olał. Wyszedł ze świątyni. Jakim prawem ten gorszyciel ot tak sobie wyszedł?

Strasznie lubię to pytanie, zadawane przez różnych ludzi i grupy: a kim ty jesteś, Kramer? Zawszę lubię odpowiadać – nikim (dla was).
 Taki rodzaj wierzącego jest w każdym z nas.