Zaznacz stronę

Obejrzałem film Tomasza Sekielskiego I nie mów nikomu.

Jest mi powtórnie wstyd za zło, które zrobili księża. 

Dziś w naszej parafii dzieci po raz pierwszy spowiadały się. To są takie delikatne osoby, pełne ufności wobec dorosłego. Mając to doświadczenie, bardzo mocno jeszcze w pamięci, obejrzałem film Tomasza Sekielskiego.

Nie, ten film nie jest oskarżaniem Kościoła, nie jest jak to ktoś napisał w komentarzach, stawianiem Kościoła pod ciosy kamieni. Nie jest, bo ten film nie tyle zajmuje się zbrodniarzami, co daje głos Ofiarom. Daje przestrzeń do tego, by Ci którzy zostali tak potwornie zniszczeni w swoim człowieczeństwie mogli opowiedzieć o krzywdzie, mogli złamać to straszne zaklęcie: nie mów nikomu, bo

To, co zobaczyłem, to straszny mechanizm wykorzystania, nie tylko seksualnego, ale dobroci i niewinności dziecka. Widzieliśmy dziewczynki, które sprzątają (sic!) księdzu plebanię; chłopaka, który oszczędności wysyła na budowę sanktuarium; chłopca, który ma prawo oczekiwać od księdza, w swojej trudnej sytuacji życiowej, wsparcia i ochrony. 

To, co zobaczyłem, to straszny obraz twierdzy, która broni swoich, która chowa się za prawem, poprawnością procedur, oficjalnymi listami i pieczęciami. 

Wiem, że znajdzie się wielu, którzy będą teraz szukać potknięć w tym filmie, jak choćby tego, że nie pokazano pozytywnie załatwionych spraw, ale nie o tym miał być ten film. On pokazuje – w mojej opinii – wielką bezczelność sprawców, którzy w swoich zachowaniach mają tak rozbudowane mechanizmy racjonalizacji, że nie są w stanie zobaczyć zła, które wyrządzają. W kontekście księży, to kolejny przykłada na to, że bycie człowiekiem religijnym, bycie księdzem, zakonnikiem nie czyni z nas świętych, wręcz przeciwnie, bardzo często budzi w nas bezczelność, która zasłania się Bogiem i sacrum.

Sekielski, prócz tego, że dał głos Ofiarom, pokazał także kilka mechanizmów, choćby takich jak ten, że trzeba kapłaństwa bronić za wszelką cenę. Na szczęście Franciszek pokazuje w ostatnich miesiącach, że nie trzeba, ża naprawdę trzeba mieć odwagę usuwania ludzi z tej funkcji, jeśli wykorzystują ją do czynienia zła. Kapłaństwo jest narzędziem, nie celem samym w sobie.

Uważam, że nie możemy od tego filmu uciec, musimy mieć odwagę, po takim filmie stanąć przed ludźmi, nie tylko wierzącymi, po to by odpowiadać na pytania. A kiedy nie będziemy znali odpowiedzi, przynajmniej stanąć przed nimi w milczeniu, ale nie możemy już zamykać drzwi i odkładać słuchawek. I nie możemy głupio krzyczeć: atakujecie Kościół. Już naprawdę nie możemy.

Mi jest wstyd i jest mi źle z tym, że w każdej pracy z dzieciakami po prostu boję się wzroku innych. Tego chyba nie da się już zmienić.

Proszę, znajdźcie dwie godziny, by w milczeniu obejrzeć ten film.