Zaznacz stronę

Jeremiasz czuje się oszukany i wykorzystany. Jest w głębokiej depresji. Kiedy godził się na to by być prorokiem Boga, wszystko miało być inaczej. Izrael miał się nawrócić, dzięki czemu i on sam miał być mężczyzną spełnionym przez wykonanie zadania. Po latach wszystko jest inne. Zadanie nie wyszło, on sam jest uwięziony i poniżony. Nie widzi owoców swoich trudów. Co więcej przez to, że jest prorokiem Pana, stał się pośmiewiskiem wszystkich. Sam mówi: słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem.

To: uwiodłeś mnie Panie, nie ma nic wspólnego z romantyzmem. To słowo jest użyte w kontekście brutalnym, gwałtu seksualnego, oszustwa. Jeremiasz czuje się szalenie przez Boga oszukanym. Miał nie tylko napominać, ale i budować dobry świat. Miał się realizować, być świadkiem zwycięstwa. Bóg zabrał wszystko, nic nie dał w zamian.

Powinien się poddać, odejść od Boga? Tak postanawia, więcej nie będę mówił w Jego imię. I co? Bóg jeszcze bardziej trawi jego wnętrzności. Nie potrafi odejść, ani od Boga, ani od zadania.

Przypadek Jeremiasza nie jest jakimś szczególnym, odosobnionym. Zobaczcie, ilu z nas mogłoby się podpisać pod tym przeżyciem. Ilu z nas czuło, że Bóg wzywa go do pięknego życia z Sobą, które miało być głoszeniem Jego miłości, a w rzeczywistości doświadczamy tylko odrzucenia, niezrozumienia i opuszczenia ze strony Boga i ludzi. Tak czuł się Jeremiasz. Współcześni nam, dobry doradcy, powiedzieliby mu, by w imię sumienia, uczciwości samego siebie, zmienił religię, porzucił zadanie, zostawił Boga.

Pomyślmy ile razy w naszym życiu czuliśmy się przez Boga oszukani, ile razy czuliśmy się przez Niego zawiedzeni? A jednak trwamy, bo coś nie pozwala nam odejść. Tak, jak Jeremiasz, który nie rozumie, jak Bóg może się na to godzić, jak może dopuszczać zło. Wybiera jednak małą pewność przy Bogu niż proste rozwiązania ludzi światłych.

Tak jest właśnie w relacji z Bogiem. Bóg nie daje człowiekowi taniego pocieszenia, fajerwerków, które po pięknym wybuchu szybko gasną. Wprowadza człowieka w relację na całe życie. Kiedy człowiek odpowie na zaproszenie – jak choćby Jeremiasz – to już potem nie potrafi odejść. Jest uwiedziony.

O tym jak dziwna jest droga z Bogiem mówi nam także dzisiejsza Ewangelia. Piotr. Poczciwy, niezawodny Piotr. Ten dzisiejszy dialog, to kontynuacja jego rozmowy z Panem, z zeszłego tygodnia. On chciał, jak zawsze, dobrze. Kocha Jezusa, przecież mówił, że pójdzie za Nim nawet na śmierć, a więc słysząc, że Jezus mówi o jakimś krzyżu, cierpieniu i śmierci, reaguje jak każdy z nas. Kto z nas nie powiedziałby tak samo jak Piotr? A jednak Jezusowi się ta troska o Niego nie podoba. Karci Piotra, i to bardzo ostro, rzadko Jezus używa tak ostrych słów. Nawet Judasza tak mocno nie potraktował. Dlaczego? Przecież chciał dobrze. Nie o troskę chodzi Jezusowi, ale o próbę odejścia od celu. O próbę odciągnięcia Go od Jego drogi. O próbę zejścia z drogi Boga, odejścia od krzyża, a więc jedynej prawdziwej drogi Jezusa.

Jeremiasz podobnie mógł zejść ze swojej drogi, ale – nie zszedł, zacisnął zęby i poszedł dalej. Jezus, też mógł zostawić swoją drogę. A jednak nie. I dlatego taka ostra reakcja na propozycję Piotra.

W możliwości ucieczki Jeremiasza, w propozycji Piotra jest podobna sprawa – próba wejścia na drogę kompromisów ze złem, próba zrobienia z Boga, z Jezusa lukrowanej figurki, którą się wyjmuje dla ozdoby, w niektórych momentach naszego życia. Tymczasem Bóg zaprasza nas do przygody na śmierć i życie. Zaprasza nas do relacji, w której pozwolimy się Mu uwieść. Bez względu na to ile masz lat, bez względu na to jak święty, czy grzeszny się czujesz, i czy się Go boisz, czy nie. Bóg chce właśnie Ciebie uwieść, jak uwiódł Jeremiasza, jak pozwolił z biegiem lat dojrzeć Piotrowi. Bo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Liczy się tylko serce. Liczy się tylko wezwanie Jezusa. Wszystko inne jest tylko odciąganiem nas od celu, jest kapitulacją, choćby ładnie wyglądało.

Nie bój się pragnąć takiej przygody z Jezusem, nie bój się, że za dużo będziesz chcieć. Bo kto miałby określać miarę naszego pragnienia Boga? A więc posłuchaj swojego serca i nie bój się pragnąć, nie bój się wyjść z bezpiecznego schronu, który zbudowałeś w sercu, a wyjdź i pozwól się uwieść. Jak? Dwa kroki: najpierw powiedz o tym pragnieniu Bogu i… SOBIE, a potem działaj. Działaj na rzecz tego, co jest Twoim pragnieniem.

SŁOWO