Zaznacz stronę

318706_jp2c_34SŁOWO 
Ten czas po Wielkiej Nocy dla apostołów to czas przewartościowywania całego życia. To, co się wydarzyło z Jezusem zmieniło ich życie, choć nie spełniły się ich oczekiwania dotyczące życia społecznego. Oni się nie spodziewali takiej rewolucji w życiu.
Od dziś mamy w Kościele świętego Jana Pawła II.
Po co nam święci i święty Jan Paweł II? Byśmy pragnęli i przypominali sobie, że da się żyć inaczej, bardziej, żyć w jasności i żyć pragnieniami, które nie są bujaniem w obłokach, ale mówieniem sobie i Bogu, co, pomimo tego jak żyję, jest dla mnie najważniejsze. Oni są nam potrzebni byśmy się nie bali być chrześcijanami, czyli ludźmi nie obciążonymi prawami, ale dziećmi Ojca.
Po to nam święci, byśmy sobie przypominali, że czułe i dobre słowa Boga skierowane do nas są prawda. My naprawdę jesteśmy strzeżeni przez samego Boga, jak mówi Piotr.
Dzisiaj w Ewangelii mamy opisane dwa wieczory.
Pierwszy, kiedy Jezus staje przed Apostołami i mówi: Pokój wam! Wierzą, że to On. Przychodzi do nich, w sytuacji dla nich trudnej. Schowali się ze strachu. Ich sytuacja po ludzku jest nie do pozazdroszczenia. Wszystko się zawaliło. Bez Jezusa, który przecież umarł, czują się bezradni i samotni. Ich przyszłość jest jedną wielką, ciemną dziurą. Wszystko było związane z Panem, którego nie ma.
Może warto dziś i wspomnieć o swoich ciemnych dziurach? Zobaczyć, że są w moim życiu takie momenty, kiedy czuję, że Boga nie ma, albo, że jest, ale jakby bez wpływu na moje życie. Do takich właśnie apostołów przychodzi Jezus. Daje im pokój. Usłysz te słowa.
Dziś i do nas – słabych, opuszczonych, może dziwnie się czujących, mówi: POKÓJ WAM!!! I do takich samotnych i zagubionych uczniów mówi, aby odpuszczali grzechy, byli szafarzami Jego Miłosierdzia i przebaczenia. Oni – słabi, wystraszeni, oni – zdrajcy. Im Jezus każde odpuszczać w swoje Imię.
Jan wspomina też o drugim wieczorze. Po ośmiu dniach Jezus znów przychodzi do apostołów. Tym razem jest wśród nich Tomasz, którego przed tygodniem zabrakło. Tomasz, który nie uwierzył swoim kompanom, który nie mógł dopuścić do siebie myśli, że jednak On żyje. Tego Tomasza, Jezus przekonuje pokazując mu swoje rany. I te rany są kluczem. On nie przychodzi idealny do Apostołów, przychodzi i ukazuje swoje rany.
Zmartwychwstanie, kanonizacja, nie oznaczają wymazania naszych krzywd i ran, to raczej pokazanie, że człowiek może w swoich ranach i słabościach znaleźć źródło siły i życia.
Nigdy nie spotkałem osobiście Jana Pawła II, ale w mojej głowie są od lat trzy jego zdjęcia. Na pierwszym całuje czyjeś nogi, kiedy myje je w Wielki Czwartek, na drugim rozmawia z Ali Agcą w więzieniu, trzecia fotografia, to ostatnie zdjęcie papieża, który ma już bardzo zmienioną cierpieniem twarz, nic wtedy nie potrafił powiedzieć. Te trzy obrazy pokazują różne rany Karola Wojtyły, które stały się źródłem mocy. Zmartwychwstanie nie czaruje naszej rzeczywistości, ale przy naszej współpracy, z tego, co słabością, różnie rozumianą, czyni nową jakość życia.
Jezus dziś przychodzi, pomimo drzwi zamkniętych naszego strachu i mówi: Pokój wam! Usłysz dziś Tego, który daje pokój, nie wyrzuty i pozwala byśmy włożyli ręce do Jego ran. On się nie boi rozdrapać na nowo gojących się ran. Nie boi się naszego niedowiarstwa, ale chce tylko jednego byśmy Mu zaufali.
Święty Jan Paweł głosił prawdziwą Ewangelię, nie głosił idei taniego pocieszenia. Rozumiał ją przez pryzmat zdania z początków swojej posługi. Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!
Brak lęku, to nie sprawa wmówienia sobie tego, że bać się nie mogę, ale sprawa zaufania Jezusowi. Tylko w Nim jest źródło odwagi i nie-bania się.
A wszystkie różne, najbardziej niezrozumiałe doświadczenia mają sprawić, że wartość naszej wiary, stanie się większa. Nie dlatego, że będzie zabobonem wiarą cukierkowatą, ale przeżytą w konkretach doświadczeń naszego życia.