Zaznacz stronę

Ludzie chodzili za Jezusem, doświadczali Jego mocy, a jednak nie przeszkodziło im to, by za jakiś czas Go ukrzyżować, nie obronić. Ciągle nowe znaki, ciągle nowe cuda i nic z tego nie wynikało.
Byli jak my – ludźmi poszukującymi nowych doświadczeń. Zbieramy je jak nowe sprzęty, nowe miejsca, nowych partnerów, nowych przyjaciół.

Jezus jest przez nas często rozumiany jako mesjasz, który ma dać uciśnionym ludziom spokój i zdrowie oraz zapewnić dobry byt. Wiemy z innych miejsc Ewangelii, że chciano Go obwołać, po kolejnych cudach, królem. Nie z wdzięczności, ale z powodu prostego mechanizmu – my Cię uczynimy naszym królem, a Ty będziesz troszczył się o nasz byt. Dasz nam chleba i zdrowia. Jezus się wycofuje. Nie chce być ani królem, ani mesjaszem politycznym. Na cudach nie chce zbijać swojej popularności.

Szukamy cudów i znaków, bo lubimy nasze życie zamieniać na doświadczenie. Przyglądamy się, analizujemy i wyciągamy wnioski. Próbujemy wszystko zamknąć w jakimś schemacie, który ma dać poczucie kontroli, a w końcu osiągnąć zamierzony przez nas cel. Wciągamy w to nasze myślenie także innych. Pod płaszczykiem ich dobra, w imię – jak mawiamy – miłości, próbujemy rozporządzać swoim i innych życiem. Zapominamy o tym, że Jezus mówił o innej logice. Logice głoszenia ewangelii.

Fascynuje mnie w Jezusie dystans, który potrafi zachowywać, do: ludzi, swoich cudów i tego co robi. On nie ma „parcia na szkło”. Kiedy oczekuje się od Niego, żeby poszedł do ludzi czekających na Niego, On po prostu idzie dalej. Nie zatrzymuje się, robi swoje, a misja i głoszenie są najważniejsze. Nie buduje swojej chwały, nie przechwala się, nie porównuje, tym bardziej nie umniejsza innych. Wie, że ma mało czasu, więc skupia się na tym, co najważniejsze. Jezus nie traktuje swojej misji jako prywatnego poligonu, na którym wielu głosicieli próbuje poradzić sobie ze swoimi kompleksami i małościami.

Sprawdzianem tego, na ile jest się dobrym głosicielem, nie jest ilość wygranych pojedynków z niewiernymi i wierzącymi inaczej niż ja, ale ilość uzdrowionych i uwolnionych od złego. Potwierdzeniem nie jest ilość lajków, które klikają ci, którzy myślą jak ja, ale ludzie, którzy ze spotkania ze mną odchodzą uwolnieni od złego i choroby.

SŁOWO