Zaznacz stronę

Dzieci bywają okrutne, złośliwe, rozpieszczone, marudne, egoistyczne, po prostu niedojrzałe. Taka jest kolej rzeczy. A jednak to dzieci Jezus stawia za wzór, obraz tego, kim się mamy stać, chcąc wejść do Królestwa.

Kiedyś Jezus pokazał dzieci jako negatywny przykład kogoś, kto sam nie wie, czego chce (Mt 11,16-19). Więc jak rozumieć tę konieczność stania się dzieckiem, którą roztacza dziś przed nami?

Ten przykład pada po kłótni o to, który z nich jest największy. Nie wystarczyło im to, że są tak blisko Mistrza, nie wystarczyło im to, jak wiele widzieli i doświadczali. Chcieli jeszcze dla siebie zaszczytów i poczucia, że są „kimś”. Tak jest z każdym z nas, kiedy mija jakiś czas bycia przy Panu Jezusie, a On sam zaczyna się nam nudzić. Pojawiają się w naszych głowach różne dziwaczne pomysły, by na Nim coś ugrać. Jedni – podobnie do apostołów – chcą być największymi, inni czują się lepiej wykształceni moralnie, liturgicznie czy teologicznie. Jeszcze inni „wiedzą” najlepiej, co Jezus myśli i zawsze znają najlepszą interpretację Jego słów. To ludzie, którzy wyrzucili ze swojego słownika słowo „wątpliwość”.

On każe stać się jak dziecko, bo choć bywają dzieci nieznośne, to jest w nich jedna cecha nieudawana – poczucie zależności. Dziecko jest zależne od starszego. Ktoś, kto jest w sposób nieudawany zależny od Boga, odrzuca na bok te wszystkie przepychanki, staje się pokorny, już nie szuka „swojego”, i wcale nie jest to wyraz zagubienia i kompleksów, ale poczucie, że „nie muszę tego robić”, ostatecznie to Bóg jest najważniejszy, a nie „moje”, nawet w najświętszych sprawach.

Jezus, żeby podkreślić, jak ważna jest dla Niego ta logika, ten sposób życia, opowiada przypowieść absurdalną. Oto pasterz zostawia 99 owiec, cały swój majątek, tylko po to, by odszukać jedną, głupią owcę. Stawia na szali całe swoje bogactwo, tylko po to, by znaleźć jedną. Bardzo emocjonalne i osobiste podejście do sprawy owcy. Ale taki jest Bóg. Nie widzi „stada”, widzi każdego i każdą z nas, z osobna.

Podaje ten przykład też z zaznaczeniem, że taka jest wola Ojca, by nikt z tych najmniejszych nie zginął. To nie jest tylko „szczególna” troska o dzieci, ale zaznaczenie, jak ważny jest w Jego oczach taki sposób życia.

I jeszcze jeden szczegół z tego tekstu. Jezus mówi: „jeśli się nie staniecie”. Normalnie, w procesie dorastania dzieckiem się jest. Taka kolej rzeczy. My mamy się stać – to ma być moja osobista decyzja, coś, na co się muszę zgodzić i to podtrzymywać. Samo nie przyjdzie.

SŁOWO