Zaznacz stronę

929951

SŁOWO
Bracia i siostry, i ci spośród was, którzy się boją Boga!
No właśnie, czy ja naprawdę boję się Boga, to znaczy czy naprawdę otaczam Go szacunkiem, czy naprawdę się Nim choć trochę przejmuje? Dzieje Apostolskie mówią, że weryfikacją tego jest moje głoszenie prawdy o Zmartwychwstaniu, a głoszenie Zmartwychwstania to nie piękne mowy. To przemiana, którą mi pokazywali apostołowie przez ostatnie tygodnie. Przemiana z tchórzliwych, zapyziałych ludzi, siedzących we własnych smrodkach do odważnych ludzi, którzy przekraczają swoje granice.
Ja się ciągle boję. Nie przesadzam, że ciągle tak mówię. Patrzę na siebie i wyciągam wnioski. Nie ma we mnie przemiany. Nie ma we mnie odejścia od tego, co było starym stylem życia. Zasadniczo pokochałem taki styl życia, w którym żyje w dwóch światach. Z jednej strony znalazłem dobrą przystań, która coś mi daje. Pytanie, co? Z drugiej żyję w starym schemacie. W świecie, w którym ważne jest by być najbardziej słyszalnym, by być najbardziej zauważonym. Wyraża się to w moim egoizmie.
Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. Wszystko to, co przeżywam, a szczególnie to, co trudne muszę odnosić do Niego. Mam swój lęk, to wszystko, co mnie paraliżuje, nawet jeśli wprost nie jest lękiem, i to muszę odnosić do Niego. Właśnie w momentach, kiedy nic nie jest proste. Z Niego mam czerpać siłę do życia na poziomie, do tego by się mi ciągle na nowo chciało.
Często sprawiam wrażenie człowieka, który nie wie, co i jak robić. Mówię jak Tomasz z Ewangelii: Panie nie wiemy dokąd idziesz, można by dodać do tego, nie wiem, co mam czynić i jak się zachować. Jezus nie bawi się w żadne zawiłe tłumaczenia. Mówi prosto i bez ogródek. Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Kto idzie za Mną ma życie.
Jestem mistrzem w szukaniu różnych prawd, sposobów na życie poza Nim. Jestem maxem w wymyślaniu przeróżnych przepisów jakby tu nie iść i iść zarazem Jego Drogą.
Może jednak warto zaryzykować pójście Jego Drogą na serio, by doświadczyć tego jakie jest to życie, które obiecuje?
Życie na Jego Drodze, nie jest sielanką. Jest bitwą, na której zdarzają się bardzo dziwne przygody, ale kiedy się tą drogą idzie, to ma się przekonanie, że to jest właśnie to. Bez półśrodków w poczuciu, że jest OK. Droga, to jest, jak już kiedyś pisałem coś dynamicznego. To nigdy nie jest ta sama droga. Choć On jest niezmienny, to ja się zmieniam i spotykam Go za każdym inny.
PS. Wczoraj poniosłem porażkę. Odszedłem z Pogotowia Duchowego. Piszę o tym dlatego, że osoba, która pomogła mi to zrozumieć zagląda tutaj. Okazało się, w kolejnej działce, że jest we mnie dużo hipokryzji. Piszę ładne rzeczy o służbie, ale taki nie jestem. Nie jestem dawać wsparcia, jakiego inni ode mnie oczekują. Przepraszam.