Zaznacz stronę

SŁOWO

Szukamy pokoju, a tymczasem już go mamy, bo On nam tak powiedział. Jasne, że wszyscy ciągle odczuwamy niepokój i strach. Jednak nie dlatego, że On nam go nie daje. Wykładamy się na tym, że szukamy pokoju na naszą miarę. Właśnie światową miarę.

To święty spokój, czyli taki stan, w którym dobrze by było, żeby wszystko było OK., ale znów: dla mnie, dla moich bliskich, dla tego mojego małego świata, w którym się poruszam, żeby nic nie zakłócało mojego spokoju. I niby chcemy zdrowia dla bliskich, by ojciec przestał pić, by dzieci dobrze się uczyły i…, ale tak naprawdę, w głębi serca pragnę tego wszystkiego dla siebie, dla swojego spokoju.

Kocham ten fragment, w którym Jezus mówi o odejściu. On demaskuje płytkość mojej wiary i to, jak łatwo przychodzi mi powiedzieć, że wierzę w życie wieczne, że pragnę zjednoczenia z Bogiem. Kiedyś wchodziłem na Giewont, od strony Kuźnic. Prawie cała droga w śniegu, było trudno, czasem niebezpiecznie. Przed szczytem doszło do mnie, że cała ta trasa jest dla mnie powodem do śmiechu z samego siebie, bo często mówię o tym, że chcę być już w niebie, a każdy moment niebezpieczeństwa kończy się wciskaniem palców w najmniejszą szczelinę skalną, by nie spaść. Gdybyście mnie miłowali, rozradowalibyście się. Jak się okazuje, jednak bardzo kocham to życie. Bardzo miłuję pokój światowy, życie na tym świecie.

Jakże inny jest Paweł. Facet zostaje ukamienowany, okazuje się, że nie umarł, wstaje i idzie dalej głosić Pana. Nie wytacza procesu o zniesławienie, o urażenie uczuć religijnych, nie sądzi się z prześladowcami. Facet ma misję i idzie jak przecinak do przodu. Dobra, mogłem zginąć, ale żyję, więc odczytuję to jako kolejne zadanie od Boga. Paweł wierzył w Jezusa. On wierzył Jezusowi i wiedział, na czym polega pokój Jezusa. Nie szukał spokoju, spełnienia, ale pokoju Jezusa. To jest ten stan w wierzącym, kiedy przestaje skupiać się na sobie, swoich bliskich, na swojej religijności, duchowości, a skupia się na Bogu. Zaczyna Jemu naprawdę ufać. Wtedy ma pokój. Pewność, że jest w dobrych rękach. Emocjonalnie, uczuciowo może czuć niepokój, pokusy, oschłość, odrzucenie, ale ma pewność, że Pan jest. Tu nie chodzi o emocjonalne łechtanie.

Łatwo pomylić Jezusa z obrazkami o Jezusie. Łatwo z Jezusa zrobić etykietkę do swojej wizji pokoju. Ale On to demaskuje. Nie taki pokój, jaki daje świat. Chrześcijanin rozradowany to chrześcijanin wierzący. To, co mówi Jezus, jest bardzo radykalne. Każdy powód mojego zasmucenia, zagubienia radości naprawdę jest brakiem zaufania Bogu.