Zaznacz stronę

Można do tej Ewangelii podejść sentymentalnie, przyjąć ją jako tekst, który ma pocieszyć biednych, uciśnionych i zmęczonych. Możemy zrobić to, co zarzuca nam wielu, że Bóg jest dla nas Kimś, kto ma nas tanio pocieszać i głaskać po ramieniu. Możemy po raz kolejny wyżalić się przed Nim, zidentyfikować się z uciśnionym prostaczkiem. I emocjonalnie poczuć się lepiej. Ba, możemy się tu trochę poużalać, nawrzucać Bogu, że nic nie robi, by żyło się nam lżej.

Jeśli jednak tak podejdziemy do tej Ewangelii to raczej się z Nim dziś rozminiemy. Bóg, który pokazuje się nam dziś w tym tekście daleki jest od Boga – taniego pocieszyciela. To raczej Bóg, który w Starym Testamencie (Za 9, 9-10) mówi o sobie tak: Pokorny – jedzie na osiołku. On zniszczy rydwany i konie, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, aż po krańce ziemi. Dziwny to rodzaj pokory, która rozwala wszystko, co staje na przeszkodzie. Dziwny z punktu widzenia stereotypów. Jednak to jest prawdziwa pokora, która wcale nie jest słaba, tylko jest silna. Silna, bo wie czego chce, a nie jest ucieczką przed wyzwaniem.

Tak, Jezus nas zaprasza, byśmy chcieli do Niego przyjść z tym, co boli, ale mówi też: weźcie moje jarzmo. Jarzmo jest ograniczeniem. Każdy, kto pomaga innym, każdy kto kocha naprawdę wie, że nie ma prostych i tanich rozwiązań, że każde rozwiązanie jest ograniczeniem się. Wybór jest zostawieniem czegoś.

Szukanie spokoju i rozwiązania w Chrystusie nie polega na tym, że zastosujemy jakąś technikę psychologiczno-duchową, która raz na zawsze pozwoli nam poczuć się dobrze i będzie działać na całe życie. Istotą tego spokoju jest skrucha, ale nie polegająca na automatycznym przyznaniu się do grzechów i samo upokorzeniu. Raczej chodzi o skruchę rozumianą jako pozbycie się fałszywych obrazów siebie. I tych na plus, i tych na minus. O skruchę rozumianą, jako pozbycie się tego wszystkiego, co sprawia, że przed Bogiem nie stajemy w prawdzie, tylko z taką, czy inną maską na twarzy.

Dopiero wtedy, lekkie jarzmo będzie opisem tego, co nazywamy naszym życiem duchowym. Dopiero wtedy życie z Bogiem nie będzie czymś, od czego uciekamy, bo się boimy, że nas tak, czy inaczej ograniczy, ani nie będzie ono ucieczką od codzienności.