Zaznacz stronę

SŁOWO

Dzisiejsze teksty mówią nam o wielkim pragnieniu Boga, by każdy człowiek mógł Go spotkać. Praktyka pokazuje, że ludzie wiary bardzo często chcą doświadczenie Boga zamknąć w określonej praktyce religijnej. 

To Jeruzalem z I czytania możemy odczytać dosłownie: naród wybrany, a możemy w niej zobaczyć wszystkich ludzi. Paweł w II czytaniu mówi już wprost o poganach. Bóg objawia się, w swoim Synu, całemu światu, a nie tylko wyselekcjonowanej grupie ludzi. Symbolicznie widzimy to w osobach mędrców czy królów. Przyszli z daleka, by zobaczyć Mesjasza i wrócić, aby opowiedzieć swoim. Zauważmy, że z perspektywy pobożnych Żydów, a więc i dziś naszej – chrześcijan, to byli poganie, ludzie niewierzący w Boga Jedynego.

Do Jerozolimy przychodziły tłumy, z różnymi intencjami. Pohandlować, złożyć ofiarę w Świątyni, aby zaczepić się u jakiegoś rabina, by postudiować Pismo. Wśród tego tłumu pojawiają się tajemniczy mężczyźni. Wiedzą tylko tyle, że narodził się Ktoś ważny, do końca nie wiedząc Kto. Mając mało danych, ale wielkie pragnienie, by spotkać to Dziecko, wyruszają na poszukiwania. 

Myślę, że warto to sobie zapamiętać. Czasem wpadamy w takie pułapki, że z Bogiem można być blisko tylko wtedy, kiedy dużo o Nim wiemy, kiedy mamy pewność wiary, łatwość w modlitwie, a najlepiej, gdyby w niej nie było rozproszeń. Tymczasem to, co konieczne to – pragnienie. Mędrcy, odnaleźli w sobie silne pragnienie spotkania Nowego Króla. 

Mędrcy są dla nas niezłą zachętą, by znów zapragnąć innej relacji z Jezusem. Relacji nowej, niebezpiecznej, nie opartej na pewności i jakimś interesie. Patrząc na nich, widzimy bardzo wyraźnie, że szukanie Boga nie może mieć w sobie nic z ciepłych papci. Musi być wyjściem w nieznane, musi być czymś, co pierwsze czytanie opisuje jako drżenie i rozszerzenie serca. Pytanie – kiedy moje serce ostatnio drżało i się rozszerzało? Kiedy ostatnio pozwoliłem sobie na pragnienia, które nie są szablonowe, powielaniem czegoś starego? Czy moje poszukiwanie Boga jest związane z niebezpieczeństwem narażenia się? 

Nie macie czasem wrażenia, że przychodząc tutaj, do kościoła, uczestniczymy w jakiś jasełkach. Oglądamy, czasem się wzruszamy, czasem nudzimy, wychodzimy jednak tacy sami, nic w naszym myśleniu się nie zmienia. 

W dzisiejszej Ewangelii jest ciekawe zdanie, że Mędrcy wrócili do swojego kraju inną drogą. Czy my pozwalamy sobie na inność? 

Czy jest w nas pragnienie tego, by rzeczywiście spotkać Boga? Nie tradycję, nie inscenizację starych wydarzeń, ale Boga. Wyruszyć w drogę nieznaną, w której podejmujemy ryzyko pobłądzenia, poszukiwania, obudzenia w sobie pytań i wątpliwości, które mogą rozsadzić w nas to, co doskonale znamy? Może to czas, by mając 40, 50, 60, a może i więcej lat zrobić dziś coś innego, może dziś, zamiast wrócić na obiad do domu, bo zawsze tak robimy, warto kogoś odwiedzić, a może pogadać ze swoją rodziną o poszukiwaniach sensu, duchowości w swoim życiu? 

Może w kontekście dzisiejszego święta warto wrócić do Listu Franciszka na Dzień Pokoju, w którym przypomina tekst św. Pawła: Wiemy przecież, że całe stworzenie aż do tej chwili woła i cierpi jak rodząca kobieta. Zresztą nie tylko ono, ale również my, którzy mamy pierwsze owoce Ducha. My więc także wołamy w naszych sercach, ufnie oczekując uznania za dzieci, czyli odkupienia naszego ciała. Wrócić i zobaczyć, że nasza duchowość powinna się przejawiać w myśleniu o każdej dziedzinie naszego życia, czyli nawracać nasze patrzenie na to, co jest naszym wspólnym doświadczeniem i światem. Że moja wiara w Boga musi się przełożyć na to jak widzę nie tylko najbliższych, ale i stworzenie, to żywe i to, które jest nieożywione. Że moja wiara musi się przejawiać w obronie życia ludzkiego (na każdym etapie), ale także ochronie przyrody i zwierząt, w życiu, które nie jest niszczeniem naszego świata, ale jest umiejętnym korzystaniem z dobra, które nie jest tylko dla mnie, ale i dla innych. 

Chrześcijaństwo sprawia, że człowiek idący tą drogą nie wraca już drogą religii, czyli podziału na święte i nieświęte, ale wraca jako człowiek duchowy, szukający we wszystkich i wszystkim Boga. Nawet jeśli ta droga staje się czymś, co przysparza mu cierpienia i niezrozumienia.  

Wróćmy dziś inną drogą do domu.